Reklama

Czy z bobrem można się dogadać?

Bobry to od kilku dekad stali bywalcy polskiego krajobrazu. Nie zawsze jednak lokalizacja ich siedlisk jest po myśli innych użytkowników danego terenu. Najlepiej wiedzą o tym rolnicy, którzy z powodu aktywności tych zwierząt nie mogą lub mają bardzo utrudnioną możliwość korzystania z łąk i pastwisk.

Stosowane metody nie działają

Powszechnie stosowane rozwiązania eliminujące działalność bobrów to rozbiórka tam, a także nielegalne odławianie i zabijanie osobników (bóbr należy do gatunków chronionych).

Okazuje się jednak, że metody te nie tylko nie działają, ale przynoszą odwrotny skutek! Na miejscu poprzedniej bobrzej rodziny, w niedługim odstępie czasu pojawiają się inne osobniki. Jeśli środowisko jest dla bobrów atrakcyjne ponownie będą zasiedlać teren.

Jak możemy sobie z tym poradzić?

Skoro nie można się pozbyć „wroga” to warto się z nim zaprzyjaźnić. Odpowiednie zabiegi i urządzenia często pozwalają na całkowite i trwałe unikanie znaczących szkód wynikających z działalności bobrów.

Są to:

  • montaż w tamie urządzeń stabilizujących poziom wody takich jak rury przelewowe (rysunek 1),
  • zabezpieczenie potencjalnie zagrożonych przepustów drogowych za pomocą siatki lub klatki (rysunek 2),
    – zabezpieczenie cennych drzew przed zgryzaniem za pomocą metalowej siatki,

  • ogrodzenie upraw rolnych za pomocą metalowej siatki ogrodzeniowej lub elektrycznego ogrodzenia typu „pastuch”,

  • zabezpieczenie wałów przeciwpowodziowych i grobli poprzez wkopanie zapór lub umocnienie go metalową siatką (rysunek 3).

Bobry są aktywne zazwyczaj na terenie ok. 20 metrów od zbiornika wodnego, więc warto też pomyśleć o takiej strefie buforowej.

Rura przelewowa – sprytny sposób na rozlewiska bobrowe

Mechanizm rury przelewowej jest sprytny i prosty zarazem. Obrazuje go rysunek nr 1. Rury przelewowe skutecznie stosowane są na szeroką skalę w 40 stanach USA i w Kanadzie. W Polsce również zaczynamy się do nich przekonywać i niech dobrym przykładem będzie choćby Nadleśnictwo Dojlidy,Supraśl, Rudka czy Suwałki. O ich sukcesach zapewnia Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku.

Czy bobry robią tylko złą robotę?

Choć z perspektywy rolnika indywidualnego, który nie może skosić całości siana ze swojej łąki bóbr zawsze wydaje się być szkodnikiem, to w większej skali bobry mają niezmiernie korzystny wpływ na ekosystem, a więc także na nas samych jako część tego ekosystemu.

W okolicy stawów bobrowych podwyższa się i stabilizuje poziom wody gruntowej, ograniczeniu ulega erozja gleb, same zaś strefy zalewu stają się miejscem osadzania wypłukiwanych z gleb z wyższych partii zlewni cząstek mineralnych i organicznych. Siedliska bobrowe, wliczywszy obszar podwyższonego poziomu wody gruntowej, działają więc jak gąbka chłonąc wodę wiosną i oddając w lecie. Są też naturalnymi oczyszczalniami. Woda opuszczająca staw bobrowy jest czystsza, bardziej klarowna, posiada mniejszy wskaźnik obecności metali ciężkich. Stawy bobrowe lokalnie zmniejszają szczyt fali powodziowej. Fala wezbraniowa po dużych deszczach lub na wiosnę rozkłada się na większej powierzchni, traci swój impet. Podtopienie łąki może uniemożliwić zbiór siana w jednym roku, ale w przypadku suszy w innym roku plony są wyższe.

Problem naprzemiennych okresów suszy i nawalnych deszczy z jakim w ostatnich latach mamy do czynienia jest ogromny, a bobry odpowiadają na to wyzwanie bez długotrwałych procedur administracyjnych i bez wydawania miliardów złotych. Dzięki metodom takim jak rury przelewowe może powstanie nowe powiedzenie – i człowiek syty i bóbr cały!

 

Tekst i rysunki: Roman Głodowski
Grafiki: Agata Balińska
Zdjęcie: pixabay.com

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj więcej o:

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama