Reklama

Biała Podlaska: Pod urokiem ballady w setną rocznicę Platerki!

Mikołajkowy koncert w Bialskim Centrum Kultury (w piątek 6 grudnia) zgromadził liczne grono dobrej rozrywki. Organizatorzy pierwotnie zakładali, że pojawią się na nim głównie absolwenci liceum Im. Emilii Plater, którym dane było poznać kunszt wykonawców na koncercie jubileuszowym z okazji 100 – lecia szkoły.

Okazało się jednak, że wiadomości przekazywane pocztą pantoflową mogą zdziałać cuda. Stąd na sali koncertowej nie było w piątkowy wieczór ani jednego, wolnego miejsca. Bohaterami koncertu okazali się zwolennicy ballady literackiej, czyli śpiewający gitarzysta Ireneusz Kozłowski i towarzyszący mu akordeonista Paweł Sulej. Razem grają od trzech lat i zaliczyli już wiele imprez klubowych nie tylko w Warszawie.

Bialskiej widowni pokazali się po raz pierwszy, ale miejmy nadzieją, że nie ostatni. I choć Ireneusz Kozłowski pasjonuje się na co dzień hodowlą koni i im poświęca najwięcej czasu, to estrada zdaje się być jego przeznaczeniem. Doskonale radzi sobie z głosem i gitarą. Wspomniany duet preferuje klimaty, uprawiane niegdyś przez Tadeusza Woźniaka. Czuje się w nich szczególny nastrój i romantyczne uniesienie.

„Magiczny duet” wykonywał tego wieczoru piosenki liczące lekko kilkadziesiąt lat, co o dziwo zupełnie nie przeszkadzało publiczności w wieku średnim. Wręcz przeciwnie, każdy utwór komentowany był burzliwymi owacjami. Znaczna część programu pochodziła z repertuaru uznanych artystów: Bułata Okudżawy, Włodzimierza Wysockiego, Jaromira Nohavicy, Wojciecha Młynarskiego i Czerwonych Gitar.

Publiczność szczególnie gorąco przyjęła nieśmiertelne szlagiery: „Modlitwa”, „Ciasne buty”, „Trzy miłości”, „Przeznaczenie”, Majster Grisza” i „Rejs Moskwa-Odessa”. Jednak najgoręcej reagowano przy swojskim „Sznurkowi”, którego wykonawcy zaproponowali na gorący bis. Dwie godziny minęło niczym „sen złoty”, a nikt z publiczności nie szurał krzesłami i nie zamierzał opuszczać sali przed finałem.

Rzadka to reakcja w przypadku lirycznej ballady, skłaniającej do refleksji. Ireneusz Kozłowski doskonale śpiewał po polsku i rosyjsku. – Jesteśmy tylko okazjonalnymi pasjonatami muzyki – próbował tłumaczyć rozentuzjazmowanej publiczności, w co nikt nie chciał uwierzyć. Wypada się cieszyć, że jubileusz szanowanego liceum dostarczył bialczanom niezwykłych przeżyć muzycznych, literackich i estetycznych. Wśród oklaskujących znaleźli się: prezydent miasta Michał Litwiniuk, wiceprezydent Maciej Buczyński, naczelnik wydziału kultury i oświaty Stanisław Romanowski oraz dyrektor LO im. Emilii Plater Przemysław Olesiejuk.

tekst : Istvan Grabowski
zdjęcia: autor
opracowanie: Gwalbert Krzewicki

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz podobne artykuły

Reklama

Reklama

Reklama

Popularne tematy

Reklama

Popularne tagi

Może cię również zainteresować

Kultura: Wystarczają nam role Błaznów. Z Maurycym Polaskim, członkiem Kabaretu Pod Wyrwigroszem rozmawia Istvan Grabowski

Kabaret pod Wyrwigroszem to czwórka wesołków gotowych rozbawić największego ponuraka. Trzeba mieć wyjątkowe poczucie humoru i wyczucie sceny, by przez ćwierć wieku występować ku uciesze licznego audytorium. Tego można krakusom pozazdrościć, bo w tym, co robią są niesłychanie skuteczni. W najbliższą sobotę 25 stycznia będą bawić międzyrzecką publiczność.

Czytaj więcej »

Reklama