Bialski Dzień Przyjaźni Polsko – Włoskiej (galeria)

08 maja w Białej Podlaskiej obchodzono po raz drugi Bialski Dzień Przyjaźni Polsko – Włoskiej. Główne uroczystości odbyły się na cmentarzu jeńców włoskich przy ul. Włoskiej, gdzie spoczywa 406 włoskich żołnierzy, którzy wypowiedzieli posłuszeństwo Hitlerowi i zostali zamordowani, bądź umarli przez nieludzkie warunki bytowania w latach 1943-44. Tegoroczna edycja wydarzenia odbyła się pod hasłem “Zawsze możesz wybrać – Tak lub Nie”.

W uroczystościach udział wzięli m.in. Szef Gabinetu Politycznego Ministra Obrony Narodowej Łukasz Kudlicki, przedstawiciel Urzędu Kombatantów i Osób Represjonowanych płk. Mirosław Demediuk, poseł na Sejm RP Adam Abramowicz, Ambasador Włoch Jego Ekscelencja Allessandro De Pedes, Przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego Przemysław Litwiniuk, Dyrektor Delegatury Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego w Białej Podlaskiej Magdalena Bogusz, starosta bialski Mariusz Filipiuk oraz delegacja ze Stowarzyszenia Imediamente z Brindisi. Niestety nieobecny był nikt z bialskiego Magistratu, co zastanawia, ale widocznie bialscy przedstawiciele władz na czele z prezydentem miasta nie obchodzą w tym roku Bialskiego Dnia Przyjaźni Polsko – Włoskiej. Całą oprawę i sprzęt potrzebny do organizacji bialskich uroczystości zapewnił GOK w Łomazach przy wsparciu Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego “Tłoka”, które reprezentował bialski regionalista Cezary Nowogrodzki. 

Po uroczystym odegraniu hymnów Włoch i Polski, zebrani wysłuchali wystąpień. Jego Ekscelencja Allessandro De Pedes podczas swojej przemowy powiedział m.in.: “Coroczne spotkanie tutaj w tym miejscu jest spotkaniem, któremu ja osobiście chciałem nadać szczególną wartość. Na samym początku podjąłem zobowiązanie, żeby tutaj, co roku przyjeżdżać i to na szczęście mi się udało podczas mojej misji w Polsce. Uroczystość tutaj ma dwojaki wymiar. Przede wszystkim składamy hołd tym żołnierzom włoskim, którzy w ekstremalnej sytuacji potrafili uciec się do najwyższych wartości, takich jak godność i wolność. Drugie znaczenie, jakie przypisuję tej uroczystości, to jest ten wymiar związany z przyjaźnią, jaka łączy nasze narody”.

Starosta bialski Mariusz Filupiuk, podczas przemówienia podkreślił znaczenie tego miejsca i potrzebę pamięci o tym, co tu się wydarzyło w 1943 i 44 roku – Stoimy nad grobami ponad 400 włoskich żołnierzy, którzy zmarli z głodu i wycieńczenia w hitlerowskim obozie mieszczącym się w Białej Podlaskiej. Oni wszyscy oddali życie w imię wolności przyszłych pokoleń. Nasza dzisiejsza obecność tu jest pięknym dowodem szacunku i pamięci.

Wszyscy mówcy podkreślali ważność tego wydarzenia dla uczczenia poległych i zamordowanych ofiar hitlerowskiego totalitaryzmu. Wspomniano o więziach, jakie łączą oba narody Polski i Włoch w różnych okresach historycznych, wyrażono też nadzieję, że te tragiczne wydarzenia z czasów II wojny światowej nie dotkną już nigdy obywateli żadnego z narodów.

Następnymi punktami programu uroczystości był apel Poległych, salwa honorowa oraz złożenie przez delegacje wiązanek kwiatów przy pomniku na włoskim cmentarzu. W dalszej części obchodów uczestnicy przemaszerowali  w asyście orkiestry wojskowej kompanii reprezentacyjnej ulicami miasta  do kościoła pw. Chrystusa Miłosiernego przy ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego na mszę św, po której w murach Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego otworzono wystawę pt. “600 000 razy NIE” autorstwa Diego Audero, przedstawiającą historię obozów jeńców włoskich na terenie Generalnej Guberni. Bialskie Dni Przyjaźni Polsko – Włoskiej zakończyła dyskusja młodzieży z Jego Ekscelencją  ambasadorem Włoch oraz autorem wystawy na temat “Zawsze możesz wybrać – Tak lub Nie”.

 

Trochę historii 

Żołnierze włoscy, którzy przeciwstawili się wypełnianiu rozkazów Niemców w 1943 roku skazani byli na niedolę i zsyłani do obozów jenieckich w całej Europie. Jednym z takich obozów był obóz Stammlager 366 w Białej Podlaskiej.

W obozie wpierw umieszczano jeńców radzieckich i polskich, a od 1943 r. jeńców włoskich. Antoni Kutnik – wówczas mieszkaniec Białej Podlaskiej, tak charakteryzował obóz: „Obóz jeniecki znajdował się na terenie Zofii Lasu, na wschód od kolejki wąskotorowej, natomiast od północy graniczył niemal z rzeką Krzną. Kilkunastohektarowy teren piaszczysty, porosły z rzadka krzewami jałowca i leszczyny (…), Obóz zajmował obszar ok. 11 ha, ok. 100 baraków na terenie obozu, otoczony był drutem kolczastym, w narożach ogrodzenia stały wieże strażnicze z karabinami maszynowymi i reflektorami oświetlającymi w nocy teren obozu (…)”.

Do obozu w sumie deportowano ok. 6000 żołnierzy i oficerów. W 1943 r. istniał również podobóz stalagu 366, w którym pracowali włoscy jeńcy (komando robocze liczyło od 200 do 300 osób). Znajdował się on na ul. Sidorskiej i Kościuszki. Obóz składał się z kilku drewnianych baraków, ogrodzonych drutem kolczastym. Komando robocze pracowało w składach siana i słomy na terenie tzw. Vinety, w magazynach żywnościowych i mundurowych przy ul. Kościuszki, na terenie dawnej Powiatowej Komendy Uzupełnień, a także przy wyładunku i załadunku wozów konnych, samochodów i wagonów na stacji kolejowej. Część jeńców z tego komanda pracowało na lotnisku Luftwaffe w Białej.

Włosi przetrzymywani w obozie nie wytrzymywali obozowego życia, umierali masowo, po kilkanaście osób dziennie. Z początku ciała grzebane były na terenie obozu, potem urządzono specjalny cmentarz za miastem (przy dzisiejszej ul. Włoskiej). Obecnie cmentarz zlokalizowany jest w brzozowym lasku i ma dwa rzędy zbiorowych mogił jenieckich. W głębi znajduje się pomnik dłuta rzeźbiarza z Nałęczowa Jarosława Olejnickiego, który przedstawia postać bez głowy, z rozłożonymi rękoma, w którą wtopiono szkielety ludzkie. Na pomniku widnieje napis w języku polskim i włoskim: „Tu spoczywają żołnierzy włoscy zamordowani w latach 1943-1944 przez faszystów niemieckich”. Na cmentarzu spoczywa 406 żołnierzy włoskich, sześciu z nich zidentyfikowano z imienia i nazwiska.

Pamięć o ludziach, którzy umarli jest zawsze ważna, bez względu na narodowość. Tym bardziej jest potrzebna, kiedy dotyka pomordowanych lub zmarłych w wyniku nieludzkiego traktowania, a ich groby są daleko od domów rodzin. Takie uroczystości przypominają trudną historię w wymiarze lokalnym, ale są dzięki temu dobrą lekcją i przestrogą na przyszłość oraz  wielką pracą na rzecz utrwalania historii.


materiał: Radiobiper Biała Podlaska miasto
zdjęcia: Gwalbert Krzewicki / Jakub(OvO)Sowa
źródła:  Zbrodnie hitlerowskie w regionie bialskopodlaskim 1939-1944 / Jerzy Doroszuk, Czesław Remesz, Ryszard Sielski, Jerzy Sroka ; red. nauk. Marian Kowalski ; Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Lublinie. Delegatura w Białej Podlaskiej. – Lublin : Wydaw. Lubelskie, 1977

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *