Reklama

Kulturalny Pejzaż Podlasia: Koloryt elektrycznego jazzu. Marek Jakubiak i zespół Sijan

“Sijan”, to Marek Jakubiak (gitara), Wojtek Andrzejuk (perkusja) i Jacek Siemieniuk (bas / klawisze). Trójka muzyków z dużym bagażem muzycznego doświadczenia, którzy postawili swoje umiejętności i talenty na granie nowoczesnego elektrycznego jazzu. Z liderem zespołu, mieszkańcem Białej Podlaskiej Markiem Jakubiakiem rozmawia Jakub Sowa.

W jakim wieku zainteresowałeś się muzyką?

– Zawsze czułem, że muzyka mnie porusza w jakiś szczególny sposób, ale pierwszy kontakt z instrumentem miałem dopiero w wieku 14 lat. Nie bez znaczenia jest też to, że zainteresowania muzyczne odziedziczyłem po rodzicach czy dziadkach, którzy w mniejszym lub większym stopniu również muzykowali.

Czy jesteś samoukiem, czy pobierałeś nauki w szkole?

– Jestem samoukiem bez żadnego formalnego muzycznego wykształcenia. Po wstępnym zapoznaniu się z gitarą poczułem, że chcę wiedzieć więcej i chętnie korzystałem z prywatnych lekcji gitary i warsztatów muzycznych wszelkiego rodzaju. Fajne jest to, że ta nauka cały czas trwa a rozwijanie się sprawia jeszcze więcej przyjemności niż kiedyś. 

Czym dla ciebie jest muzyka i jej granie, hobby, czy jednak może pewna forma pracy?

– To przede wszystkim pasja. To coś w co można się zagłębiać i coś co się nigdy nie nudzi. To coś co sprawia, że życie jest ciekawsze i ma lepszy smak. Pasjonowanie się muzyką sprawia, że ani na chwilę nie zastanawiasz się co zrobić z wolnym czasem i pieniędzmi. Gdyby nie muzyka, możliwość spotykania się i grania z innymi ludźmi, tworzenia czegoś, co podoba się tobie i innym, moje życie byłoby mniej przyjemne, to wiem na pewno.

Wyjaśnij waszą nazwę, co ona oznacza?

– To po prostu zbitek pierwszych liter naszych nazwisk  (Si)emieniuk, (J)akubiak (An)drzejuk. Ktoś doszukał się również, że Sijan z języka Fińskiego znaczy “miejsce”, co można traktować, jako nasze miejsce do kreowania dźwięków. 

Kto was inspiruje, jacy artyści, jakie zespoły?

– Każdy z nas ma trochę inne zainteresowania i wzorce, ale gdzieś  w tym wszystkim wspólnymi mianownikami są głownie muzycy jazzowi. Jest ich na pewno zbyt wielu, żeby wszystkich wymienić, ale cechami wspólnymi ich twórczości są piękna, nietuzinkowa harmonia, ciekawy kontekst rytmiczny i jakiś element wyróżniający tj. własny styl, który jest wartością najcenniejszą. Moje aktualne największe inspiracje to Gilad Hekselman, Julian Lage, Stuart Mccullum, Richard Spaven, Isaiah Sharkey, Matthew Stevens i Wolfgang Muthspiel. Jacek i Wojtek mają swoich idoli, z których potrafię wymienić tylko zespół Snarky Puppy, Cory’ego Henry’ego, Dave’a Weckla czy Larnella Lewisa.

Jeśli miałbyś określić jaką muzykę gracie, to jak byś ją nazwał?

– Nasza muzyka to szeroko pojęty jazz. Ważne dla nas jest to, że to nasze własne, autorskie kompozycje. To duża satysfakcja. Zespół powstał z wspólnej potrzeby grania i tworzenia, więc nie mamy jakiegoś szczególnego parcia na „masowy sukces”, co nie znaczy, że nie jest nam miło, jeśli ktoś naszą muzykę doceni.

Jaki jest wasz dotychczasowy dorobek artystyczny?

– Nasz cały dorobek artystyczny, to te 10 własnych utworów, z których większość można znaleźć na naszym kanale na YouTubie czy serwisach streamingowych.  Jesteśmy z nich wszystkich dumni i stale pracujemy na czymś nowym.

 

Co uważacie za wasze największe osiągnięcie?

Hmmm… Obiektywnie patrząc, to naszym największym dotychczasowym osiągnięciem jest chyba to, że kilka naszych ostatnich teledysków emitowanych jest na kanale JazzTV wśród utworów gwiazd polskiej sceny jazzowej. Było to dla nas spore zaskoczenie i miła niespodzianka, gdy zarządzający tą stacją uznali sijanowe kawałki za spełniające ich kryteria jakości i zaproponowali podpisanie kontraktu na emisję.

 Opisz jak wygląda wasz proces twórczy.

– Mamy ten komfort, że jesteśmy całkowicie niezależni w swojej działalności. Jacek mieszka na wsi i w jednym ze swoich domów urządził studio, w którym w komfortowych warunkach można wspólnie grać, tworzyć i nagrywać. Jeśli chodzi o komponowanie, to początkowo ja przynosiłem większość pomysłów na utwory. Warsztat pracy polegał zwykle na tym, że miałem już jakiś zarys harmoniczny czy jakąś melodię, przedstawiałem ją chłopakom a oni, jako sprawna i zgrana sekcja rytmiczna osadzali ją w jakimś konkretnym podziale. Teraz, od kiedy Jacek przesiadł się z gitary basowej na klawisze, jego wkład kompozytorski w nasze utwory jest dużo większy. Można śmiało powiedzieć, że większość tematów w dwóch ostatnich naszych utworach („Okta” i „Cambio”) wyszło spod pióra naszego pianisty. Kompozycja to jedna sprawa, ale równie istotny dla efektu końcowego jest aranż utworu. Tutaj każdy z nas ma coś do powiedzenia i w równym stopniu pracujemy nad ostatecznym charakterem utworu. Praca nad utworami to bardzo dynamiczny proces. Bywa, że spotykamy się tylko, żeby przegrać i przypomnieć sobie coś z poprzedniej próby, ale zdarzają się też takie próby, że nie nadążamy z „obrabianiem” nowych pomysłów.

Czy jest coś, o czym wciąż marzycie muzycznie?

– Jasne, że tak. Czasami marzy nam się sesja nagraniowa w jednym z najlepszych studiów nagraniowych przy asyście profesjonalnego realizatora/producenta, dzięki której nasze kawałki zabrzmiałyby tak jak płyty naszych idoli z czołówki sceny jazzowej. Kolejnym podobnym marzeniem jest występ w jakimś znanym i cenionym klubie jazzowym przed publicznością, która jest nieprzypadkowa, wymagająca i spragniona czegoś więcej niż muzyki do przysłowiowego kotleta czy do tańca.

Gracie w trio, ale zdarza się wam grać również z udziałem innych muzyków. W ubiegłym roku na wakacyjnym koncercie na bialskim Placu Wolności wasz skład uzupełnił skrzypek.

– Tak grywa z nami czasami utalentowany skrzypek z Olsztyna Robert Bielak, który dodaje pewnego rodzaju „smaczku” naszym utworom, wzbogaca je. 

W ostatnich dniach opublikowaliście utwór o tytule „Cambio”. Na tle waszej dotychczasowej twórczości jawi się on jako coś zupełnie nowego. Mógłbyś powiedzieć jak powstał?

– „Cambio” to nasze pierwsze podejście do rytmów latynoskich. Głównym kompozytorem utworu jest Jacek i to on przyniósł na próbę wstępny pomysł na ten utwór. Warto też dodać, że coraz bardziej sprawdza się nam koncepcja użycia instrumentów klawiszowych zamiast gitary basowej, co potwierdza też brzmienie naszego najnowszego utworu. Dzięki brzmieniom klawiszowym i syntezatorowym zyskaliśmy dodatkowy koloryt a „klawiszowy” bas grany lewą ręką przez Jacka bardzo dobrze zastępuje basówkę. Osobiście, nie ukrywam, że latino nie jest moim ulubionym stylem a praca nad „Cambio” była dla mnie sporym wyzwaniem. Reżim rytmiczny, tempo i zmieniające się dynamicznie partie podniosły wysoko poprzeczkę i trzeba było się trochę postarać, żeby wszystko zagrać na satysfakcjonującym poziomie.

Na koniec powiedz, gdzie można znaleźć informacje na temat waszej aktywności muzycznej i jakie są wasze plany muzyczne na najbliższą przyszłość?

– Istniejemy w szeroko pojętym Internecie: Facebook, YouTube, Instagram czy Spotify. Wystarczy nas wygooglać.  Najważniejszy nasz plan to dalej grac i tworzyć. Pojawiają się również na horyzoncie jakieś propozycje koncertowe, ale nic na tyle pewnego, żeby w tym momencie ogłaszać. Będziemy na bieżąco dawać znać o naszych planach koncertowych za pośrednictwem mediów internetowych. Oczywiście zapraszamy na nasze koncerty. 

>>> Kanał zespołu na YouTube <<<
>>> Profil zespołu na Spotify <<<
>>> Profil zespołu na Instagram <<<
>>> Profil zespołu na Facebooku <<<

rozmawiał / zdjęcia: Jakub(OvO)Sowa

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama