Reklama

Łomazy: Prezentacja pokazowej instalacji przepustu w tamie bobrowej (film) (galeria)

28 kwietnia przy rowie zlokalizowanym przed tartakiem w Łomazach odbyło się spotkanie, podczas którego została zaprezentowana pokazowa instalacja przepustu w tamie bobrowej pozwalająca skutecznie zabezpieczyć sąsiadujące z nią tereny rolnicze przed zalaniem i podtopieniami.

Gmina Łomazy wspólnie z Fundacją Wspomagania Wsi realizuje projekt „Nasza Przestrzeń. Konsultacje społeczne dokumentów planistycznych na wsi i w małych miastach” realizowany w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020 współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego. W ramach projektu inicjowane są działania mające wspomóc rolników w podejmowaniu działań wpływających na najkorzystniejsze dla wszystkich rozwiązania przestrzenne.

Na jednym z cieków wodnych montowana jest pilotażowo innowacyjna metoda tzw. tamy bobrowej. Pomysł powstał w momencie skutecznego ubiegania się o grant z programu wspomagania wsi na konsultacje planów miejscowych w gminie – wyjaśnia Wójt Gminy Łomazy Jerzy Czyżewski. W tym roku tematem przewodnim były problemy wodne na terenie gminy. – W ramach konsultacji z mieszkańcami wykonaliśmy w ostatnim roku kilka ważnych zadań, takich jak stworzenie rabaty retencyjnej przy Urzędzie Gminy czy tamy bobrowej, będą też montowane zbiorniki na deszczówkę. Projekt przede wszystkim ma na celu uświadomienie mieszkańców i pokazanie im innowacyjnych i prostych metod rozwiązania spotykanych problemów. 

Jak zauważa włodarz, problem tam bobrowych pojawia się każdego roku podczas zebrań wiejskich, ponieważ rolnicy zmagają się z podtopieniami i zalaniami łąk i pól sąsiadujących z ciekami wodnymi. – Dzięki temu grantowi staramy się tę metodę upowszechnić. Sprawdzić, czy można z bobrem się „dogadać”, tzn. sprawdzić, czy jest potrzeba niszczenia żeremi, które w ciągu kilku dni są odbudowywane. Będziemy obserwować za tydzień, dwa, za miesiąc czy pół roku, czy to działa. 

Montaż przepustu typu clemson wykonała firma Ekoconsulting. – Prace polegają na instalacji przepustu rurowego na tamie bobrowej. Jest to rozwiązanie stosowane w Kanadzie w latach siedemdziesiątych, głównie w terenach, gdzie nie było dostępu do żeremi, gdzie rozwiązania miały być trwałe i skuteczne – wyjaśnia wykonawca, właściciel firmy Ekoconsulting Piotr Burgiełł. Urządzenie składa się z sześciometrowej rury wlotowej z koszem zabezpieczającym przed niszczeniem go przez bobry. Długa rura zapewnia dostateczną odległość od tamy, dzięki czemu zwierzęta nie są w stanie skojarzyć miejsca wlotu wody. Kolejnym elementem jest sześciometrowa, gięta, drenażowa rura wylotowa. W zależności od warunków czasem stosuje się rury stałe. – Instalacja polega na wykopaniu drobnego kanału w tamie, najlepiej jak najgłębszego, nawet do dna. Bobry w ciągu jednego wieczoru załatają tamę, a cały przepływ wody będzie się odbywał poprzez urządzenie.

A co jeśli bobry odkryją podstęp i przeniosą budowę tamy o kilkanaście metrów od miejsca wykonania instalacji? – Zależy nam na tym, by tama została, by nie została zniszczona. Mamy wieloletnie doświadczenie w usuwaniu tam i doszliśmy do wniosku, że to nic nie daje, odsuwa tylko w czasie zalania. Bobry przemieszczają się w inne, często niedalekie tereny. Dzięki zastosowaniu rur o średnicy ø200 przepływ wody nie będzie taki drastyczny, co pozwoli bobrom zgromadzić trochę wody i podnieść jej poziom po stronie piętrzenia, nie będą się tu czuły źle – tłumaczy właściciel Ekoconsulting. Dodaje, że w większości przypadków bobry pozostają i urządzenia działają. Na tym terenie instalowane są po raz pierwszy, zwykle montowane są tam, gdzie jest konflikt między ochroną środowiska a interesami ludzkimi. – Najczęściej są to konflikty z rolnikami. Stosowane są w miejscach, gdzie nie mamy możliwości skutecznej ingerencji, np. w miastach. Podobne urządzenie zastosowano dwa lata wcześniej w Pruszkowie, gdzie bóbr rozpoczął swoją problematyczną działalność w parku. Do dziś instalacja działa i problem zalania nie występuje.

Spotkanie przy tamie bobrowej miało na celu pomóc rolnikom w samodzielnej instalacji przepustu oraz upowszechnienie trwałej i skutecznej metody zapobiegania szkodliwego działania bobrów bez ich odławiania, odstrzału czy niszczenia żeremi. W wydarzeniu wzięli udział mieszkańcy gminy, którzy mogli naocznie przekonać się o niezbyt skomplikowanym systemie pozwalającym łatwo pokonać problematyczną kwestię.

Miejsc narażonych na podtopienia jest na terenie gminy bardzo dużo, natomiast trudność sprawia rolnikom chociażby sama procedura związana z pozyskaniem od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska pozwolenia na rozbiórkę tamy. W związku z pozostawaniem bobra pod ochroną konieczne jest też pozyskiwanie pozwolenia na jego odstrzał wykonany przez Gminę. – Widzimy duży problem jeśli chodzi o straty w uprawach rolnych, szukamy rozwiązań. Myślę, że wszystkie samorządy zmagają się z tym problemem, więc te rozwiązania powinny być na szczeblu krajowym – podkreśla Jerzy Czyżewski.  

W spotkaniu wziął udział dyrektor Zarządu Zlewni Biała Podlaska Henryk Gmitruczuk, który zauważył, że podejmowane tego dnia przez Gminę Łomazy działanie jest ważne z kilku względów. – Tama bobrowa budowana bez żadnej kontroli powoduje liczne szkody dla rolników i leśników. Niekontrolowane piętrzenie wody zalewa przyległe obszary. Nadmierne populacje bobrów powodują szkody w uprawach, zarówno leśnych jak i rolniczych. Jeżeli nie będziemy podejmowali żadnych działań to problem będzie narastał i stanie się tak istotny, że skala interwencji mieszkańców będzie przerastała możliwości jakiegokolwiek racjonalnego reagowania – zauważa Henryk Gmitruczuk, podkreślając, że niemniej ważnym działaniem jest redukcja bobra poprzez wyłapywanie zwierząt i przemieszczanie ich w obszary mniej narażone na ich szkodliwą aktywność, a także biologiczną likwidację zbyt licznej populacji. – Gatunek jest chroniony, jego biologiczną redukcję umożliwia prawo, niemniej działania tego typu poddane są pewnym społecznym restrykcjom. Funkcjonują liczne organizacje, które widzą jedynie gatunek, a nie widzą innych potrzeb związanych ze szkodami, które ten gatunek powoduje.

Warto dodać, że z problematycznym działaniem bobrów na ciekach powierzchniowych, którymi zarządzają Wody Polskie, należy zwracać się do odpowiednich zarządów zlewni i nadzorów wodnych. W kwestii tam bobrowych na ciekach podlegających innej jurysdykcji należy kierować się odpowiednio do samorządów lub regionalnych dyrekcji ochrony środowiska. – To zjawisko powszechne, nie da się ustalić skali liczby miejsc narażonych na działanie bobrów. Można to było zrobić w latach 90-tych, kiedy bobry zostały wprowadzone w rejon Sosnowicy i Parku Poleskiego. Zaczęło się od reintrodukcji, odbudowy populacji, która tak doskonale sobie poradziła, że nie stwierdzimy w tej chwili żadnego cieku bez bytowania tego gatunku – stwierdza dyrektor zlewni.

 

materiał: Radio Biper Gmina Łomazy
zdjęcia: Mariusz Maksymiuk
film: Mariusz Maksymiuk
tekst i opracowanie: Anna Ostapiuk

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj więcej o:

Reklama

Artykuł sponsorowany >>

Reklama

Zobacz więcej z tych samych kategorii

Reklama