Reklama

Dramatyczna sytuacja w ciepłownictwie – konferencja prasowa w PEC Biała Podlaska (film)

Tematem konferencji prasowej, jaką zorganizowano w dniu 24 marca w Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. w Białej Podlaskiej, były aktualne problemy obejmujące branżę ciepłowniczą. Jak podkreślono wielokrotnie, obecna sytuacja jest kryzysowa, na co wpływ mają m.in. wydarzenia w Ukrainie i wynikający z nich sposób zakupu paliw do instalacji na biomasę i węglowych. Brak dostaw węgla, horrendalne podwyżki cen paliwa i niepewne kolejne dostawy zarówno węgla jak i biomasy stwarzają zagrożenie dla podtrzymania sezonu grzewczego. A zwiększone koszty przekładają się na podwyżki cen opłaty za ogrzewanie dla mieszkańców, co stało się zarzewiem konfliktu pomiędzy PEC a Spółdzielnią Mieszkaniową Zgoda. Podczas konferencji prezes PEC Sebastian Paszkowski przedstawił swój punkt widzenia tej kwestii.

W konferencji wzięli udział przedstawiciele PEC: prezes Sebastian Paszkowski, główny inżynier Grzegorz Cybulski, dyrektor zarządzający Ewa Gromysz-Rafalska, główna księgowa Ewa Gajda, były prezes i obecny doradca zarządu Franciszek Afaltowski oraz przewodniczący związków zawodowych i pracownicy przedsiębiorstwa.

Półprawdy i niedopowiedzenia

Prezes Sebastian Paszkowski przedstawił sytuację związaną z jedną ze spółdzielni z terenu Białej – Spółdzielnią Mieszkaniową „Zgoda”, której zarząd umieścił na terenie miasta ogłoszenia, zdaniem PEC wprowadzające mieszkańców w błąd, ponieważ informujące o zawyżonych kwotach podwyżki opłat za ogrzewanie. Prezes PEC odniósł się do treści ulotki: „PEC Sp. z o.o. kolejny raz podwyższa horrendalne ceny ciepła. To już druga podwyżka w tym roku, trzecia w ciągu kilku miesięcy. (…) wprowadza nowe, wyższe o 45-49% ceny i stawki opłat za dostarczane ciepło (…). Udział kosztów za dostarczanie ciepła wzrośnie z 40% do ok. 60% opłaty miesięcznej, Tymczasem Spółdzielnia przeznacza zaledwie ok. 18% na Fundusz Remontowy i Eksploatację (…). – Chcę wyjaśnić półprawdy, niedopowiedzenia i często mijanie się z prawdą. Spółdzielnia napisała nieprawdę. Podwyżki nie są na poziomie 50-60%. W tych warunkach maksymalna podwyżka to 37%. Spółdzielnia wymienia wzrost własnych kosztów eksploatacyjnych – my też mamy takie same koszty. Ja moim pracownikom nie wypłaciłem tzw. trzynastki. Proszą mnie o wzrost pensji, bo im wzrasta opał i co mam im powiedzieć? Wzrosły nam 0 70% koszty zakupu paliw do obu instalacji, a gdzie remonty? O inwestycjach nawet nie mówię, bo nie prowadzimy żadnych z tych, które powinny być zrobione – stwierdza Sebastian Paszkowski.


Prezes PEC Sp. z o.o. Sebastian Paszkowski

Treść ulotek skomentował również główny inżynier PEC. – Oczom nie wierzyłem, że prezes Adamski coś takiego zaakceptował, ale jest to nieopatrzny sygnał, że chce wprowadzić niemal 60%-ową podwyżkę. Bo podwyżka cen ciepła to średnio 36%. Bialska spółdzielnia ma dokładnie takie same pieniądze jak my, my mamy od swoich odbiorców, oni od swoich mieszkańców. My staramy się nie zarabiać na tych pieniądzach i nie pozwoliliśmy sobie na 18%-owy wzrost kosztów remontowych, czy też inwestycyjnych. Koszty remontowe poszły 70% w dół, inwestycje wstrzymaliśmy. Prezes Spółdzielni Zgoda natomiast z optymizmem informuje, że on tylko 18% te koszty podniósł. To dla mnie kuriozum. W takiej sytuacji podnoszenie kosztów jest niezrozumiałe – dziwił się inżynier Grzegorz Cybulski.


Główny inżynier PEC Sp. z o.o. Grzegorz Cybulski

Krytyczna kwestia dostaw węgla i biomasy

Jak zatem doszło do wspominanych podwyżek cen ciepła? – W 2021 r. przedsiębiorstwo zamówiło pełną dostawę węgla od dwóch dostawców, która gwarantowała zabezpieczenie na cały sezon grzewczy – przypomniał Paszkowski. Jak wyjaśnił, zamówienia złożone w miesiącach luty-kwiecień niosą za sobą dostawy od września do końca roku. Tymczasem spółka skarbu państwa Polska Grupa Górnicza, mająca dostarczyć 16 tys. ton węgla, zrealizowała dostawy, a na grudzień zostało trzy dostawy po 2.300 ton. Ze względu na ogłoszony w kopalni oficjalny strajk ostatnia dostawa nie została zrealizowana: w jednej sytuacji wagonów wysłanych przez PEC nie wpuszczono na teren wyrobiska, w drugiej natomiast załadowane wagony zostały wysłane do innego odbiorcy. – Ostatnia dostawa gwarantowała nam zakończenie sezonu 2021/2022. Węgiel był po 350 zł netto (przy wcześniejszej cenie po 200 zł/t) z dostawą. Nie otrzymawszy węgla podjęliśmy czynności zgodnie z umowną procedurą. Pisma i telefony do PGG pozostały bez odpowiedzi, po czym w lutym PEC otrzymało pismo z nieprawdziwą informacją o wykonaniu dostaw i wywiązaniu się z umowy. Dopiero pismo otrzymane w dniu 24 marca zawiera stwierdzenia o niepełnej dostawie węgla „spowodowane niezależnymi czynnikami zewnętrznymi, m.in. wywołane pogłębiającymi się problemami logistycznymi po stronie przewoźników kolejowych (…) spowodowanymi m.in. strajkami i blokadą torów wyjazdowych z kopalń PGG (…)”. – Tym razem to my zapewniliśmy transport i nieprawdą jest, że nie odebraliśmy dostawy. Patrząc na brak dostawy i niemożliwość skończenia sezonu 2021/2022 podjęliśmy wspólnie decyzję o zakupie awaryjnego węgla od innego dostawcy.

Po rozeznaniu rynkowym wyłoniony dostawca zobowiązał się do dostarczenia 5 tys. ton: 2.300 na bieżący rok i pozostała część na kolejny sezon grzewczy, na który w całości potrzeba ok. 14 tys. ton. – Spalanie samej biomasy nie wchodzi w grę, będziemy również spalać węgiel. Mamy 72 MW mocy zamówionej, przy czym biomasa to tylko 17 MW. A z tego wynika, że będziemy również płacić emisję CO2.

Zamówienie węgla i podpisanie umowy zbiegło się z wybuchem wojny w Ukrainie. Dotychczas węgiel sprowadzany był do ciepłowni wyłącznie ze wschodu, ponieważ polskie kopalnie, jak podaje Paszkowski, nie posiadają węgla o wymaganych przez PEC normach i parametrach, węgiel ten jest m.in. zasiarczony, co ma znaczny wpływ na ekologię. – Mamy bardzo wyśrubowane normy emisyjności i nie ma dla nas w Polsce węgla. Węgiel z Bogdanki nadaje się tylko dla dużych bloków energetycznych. PEC zawsze kupował węgiel ze wschodu, oprócz tej umowy z PGG, która nie wywiązała się z dostawy.

Wskazania, dla których brak rozwiązań

Tymczasem przedsiębiorstwo otrzymało pismo z Ministerstwa Klimatu i Środowiska sugerujące wybór innych źródeł niż Federacja Rosyjska. – Nie wskazano jednak, skąd mamy go wziąć. A cena węgla wzrosła z 500 zł do 1.000 zł za tonę. Wysłaliśmy zapytania ofertowe do jedenastu firm, w tym do PGG. Odpowiedziała tylko jedna z Parczewa, inne nie chciały się podjąć. Dostarczy węgiel, bo ma w zapasie, po 1.000 zł/tonę. Z 1 mln 250 tys. złotych nagle zrobiło się 5 mln złotych.
Kolejne pismo z Ministerstwa ponaglało do zebrania informacji na temat ilości i rodzaju biomasy importowanej przez poszczególne podmioty z Ukrainy, Białorusi i Rosji z uwzględnieniem procentowego udziału tej energii w ciepłownictwie. Ankieta wskazała na Białoruś i Rosję. – Jest problem z dostarczeniem jej do nas, nie można jej długo składować, jest łatwopalna i powyżej 30 dni traci swoje wartości opałowe. Mamy podręczny magazyn na składowanie przez 5-7 dni i codziennie będzie jeździło dziesięć samochodów z biomasą, żebyśmy mogli nią opalać. Kontrahenci chcą podpisać umowy tylko na miesiąc, bo nie wiedzą, czy będą mieli zrębkę, nie znają cen.

Obecnie cena giełdowa węgla to 273 dolary za tonę, co łącznie z transportem i marżą daje 1.800-1.900 zł/t. Natomiast biomasa to już 500 zł za tonę, a tej PEC potrzebuje 48.000 ton. – Najwięksi dostawcy w Małaszewiczach nie mają biomasy, nawet tej ilości dla nas. Taki jest kryzys w tej chwili na całym rynku. Może być taka sytuacja, że we wrześniu możemy nie odpalić sezonu. Sytuacja dotyczy ciepłowni tylko wytwarzających ciepło i uczestniczących w emisji CO2. W 2018 r. 1 tona emisji CO2 kosztowała 7 euro, teraz to 80 euro, a było też już 96. Z 1 tony węgla są dwie tony emisji. Proszę sobie policzyć 14.000 ton węgla x 2 tony x 80 euro x kurs… To są całkowicie niezależne od nas koszty – podkreślał Paszkowski. Dodatkowo zwrócił uwagę na wysoki wzrost ceny prądu z 280 do 1.100 zł/MWh.

Ministerstwo Klimatu rozporządzeniem z dnia 24 kwietnia 2021r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad kształtowania i kalkulacji taryf oraz rozliczeń z tytułu zaopatrzenia w ciepło (Dz. U. z 2021r., poz. 788) zezwoliło firmom ciepłowniczym, poprzez decyzje Prezesa URE, na uwzględnienie w taryfach pełnego kosztu związanego z zakupem uprawnień do emisji, miału węglowego, biomasy oraz energii elektrycznej z przyczyn obiektywnych, niezależnych od tych przedsiębiorstw. Zakup uprawnień do emisji CO2, miału węglowego jest bezsprzecznie kosztem uzasadnionym. Brak działania może być przyczyną postawienia przedsiębiorstw w stan upadłości, w wyniku czego zagrożone zostanie bezpieczeństwo energetyczne odbiorców ciepła, w tym mieszkańców gospodarstw domowych. – W tamtym roku rząd zarobił na uprawnieniach 25 mld złotych, a nawet złotówka nie wróciła do systemu, to bezpośredni przychód dla budżetu państwa. W innych państwach są wprowadzone programy z dofinansowaniem dla ciepłowni. My musimy zapewnić mieszkańcom ciepło, ciepłą wodę. Te wszystkie koszty dla nas wynikają tylko ze wzrostu cen miału węglowego i emisji CO2. Na chwilę obecną koszt palenia węglem i biomasą jest taki sam. Nie wiemy, co będzie za tydzień. Mamy informację, że kolejny węgiel może być z Australii i Kolumbii, ale po jakich cenach? Dziś na giełdzie to 273 dolary, a było nawet 460, więc o czym my w ogóle mówimy? – rozkłada ręce Paszkowski.

Bez remontów i inwestycji

Dodatkowe koszty generuje potrzeba wykonania niezbędnych remontów kotłów i sieci. – Kocioł numer trzy będzie chodził tylko do końca roku, bo nie będzie spełniał norm ani regulacji. Musimy go wyłączyć. Aby kocioł numer jeden mógł w następnym roku pracować musi być przeprowadzona inwestycja tzw. odpylania, by spełniał normy ochrony środowiska. To koszt 3,5 mln złotych na dziś. Musimy to zrobić, bo nie będziemy mogli dostarczyć ciepła. To nie jest prawda, że jak uruchomimy ciepłownię biomasową to będziemy palić tylko biomasą. Absolutnie! Są przekłamania, nieprawdy i niedopowiedzenia. Dlatego jeśli chcecie państwo prawdy, to proszę się zwracać do nas, a że prezes spółdzielni coś usłyszał i podał do artykułu to nie mam na to komentarza – stwierdza Paszkowski. – W tej chwili remonty urządzeń PEC są na naprawdę niskich nakładach, a tak dalej być nie może. My musimy zapewnić ciągłość dostaw dla odbiorców. To jest priorytet – dodaje jeden z pracowników. – Nasze niektóre instalacje mają powyżej 30 lat, potrzebują być w sprawności, a to są duże nakłady. Kilometry sieci w Białej wymagają systematycznych remontów, umowy obligują nas do włączenia nowych bloków i mieszkań.


Nie remontujemy, nie inwestujemy, bo nie posiadamy na to środków – argumentuje prezes PEC. – Staramy się już kupować na przyszły rok, bo jak węgiel będzie po 500 dolarów za tonę, to co zrobimy? Odbiorcy przestaną nam płacić i to nie będzie nasza wina. A jak biomasa będzie po 1.000 zł i nie będzie jej na rynku, to czym będziemy palić? Państwo o tym nie myśli, nie daje rozwiązania. Duże zakłady dostaną węgiel, a my nie. Dlaczego nie ma dopłat dla przedsiębiorców i mieszkańców, tak jak dla rolników? Dlaczego poszkodowani są mieszkańcy domów jednorodzinnych? Komu mają się poskarżyć?
Jak zauważa, podwyżki i tak najbardziej odbijają się na mieszkańcach domów jednorodzinnych. – Taniej jest w zasobach, które my ogrzewamy. Nawet pomimo średniego wzrostu 36% i tak to ciepło jest tańsze niż w domach prywatnych. Tam też mieszkają emeryci i osoby uboższe, co oni mają powiedzieć? Do kogo mają się zwrócić ze skargą? Trzeba też zrozumieć, że w Białej nie ma elektrociepłowni, tylko ciepłownie. Gdybyśmy produkowali prąd to te ceny by tak nie wzrosły, prąd byśmy sprzedawali, a ciepło jest produktem odpadowym przy produkcji prądu.
Jak wynika z przedstawianych argumentów, podwyżka cen ciepła jest konieczna, aby ciepłownie mogły utrzymać płynność finansową. Wnioski o podwyżki nie wynikają z potrzeby generowania zysku przez przedsiębiorstwa, a wyłącznie z kosztów od niego niezależnych, na które składają się koszty emisji CO2, podwyżka cen węgla i energii elektrycznej. – Osoby kierujące przedsiębiorstwami ciepłowniczymi posiadają odpowiednią wiedzę i kompetencje. Nikt jednak nie uczył nas jak działać w warunkach kryzysu energetycznego spowodowanego m.in. wojną w Ukrainie. Nikt tego nie przewidział, dlatego prosimy o pomoc i pozytywną narrację. Jako firma ciepłownicza nie mamy instrumentów pozyskiwania przychodów, rząd nam nie pomaga, a my tylko płacimy uprawnienia. Za 2021 r. będziemy mieli 8 mln straty, a za same uprawnienia w stosunku do 2020 r. zapłaciliśmy 14 mln złotych więcej.


Dyrektor zarządzający PEC Sp. z o.o. Ewa Gromysz-Rafalska

Potrzebny węgiel, a nie kary

A co z węglem, którego nie dostarczyła Polska Grupa Górnicza? Wagony, które nie zostały wpuszczone na teren kopalni i tym samym niezaładowane skutkowały nałożeniem przez PKP Cargo kary na PEC w wysokości 35.108,67 zł w poczet niezrealizowanej umowy. – My nie będziemy wnosili o zapłacenie kar do PGG, tylko o dostawę zaległej partii w cenie, która była kontraktowa – poinformował Grzegorz Cybulski. Jak zauważają przedstawiciele firmy, procesy sądowe są zbyt kosztowne, zatem będą dążyć do dostarczenia węgla.

Mam nadzieję, że ta drożyzna szybko się skończy, ale to muszą być systemowe działania rządu. Zrobiliśmy blokadę, ale za tym muszą iść środki osłonowe dla mieszkańców. Kto przewidział, że tona węgla będzie kosztowała tysiąc złotych? Że będziemy spalać dwa razy więcej biomasy i do tego jeszcze węgiel? – mówił były prezes, obecny doradca zarządu Franciszek Afaltowski. Nowa ciepłownia, pomimo iż obecnie jest bezkosztowa, bo dopiero od ostatniego kwartału 2022 r. PEC zacznie ją spłacać. Do tej pory koszty ponosił wykonawca, PEC od stycznia ma pozwolenie na użytkowanie, oczekuje na koncesję. – W momencie, kiedy uzyskamy koncesję, wystąpimy o taryfę uwzględniającą możliwość wytwarzania ciepła z biomasy. Innych zmian nie planujemy, ale nie zależy to od nas. Mamy nadzieję, że paliwo stanieje o 80%, energia o 90% i pozostałe czynniki, tj. uprawnienia do emisji CO2 zostaną zawieszone. Bardzo chętnie wtedy wystąpimy do Urzędu Regulacji Energetyki o skorygowanie ceny energii – podsumowuje Grzegorz Cybulski.


Były prezes, obecny doradca zarządu PEC Sp. z o.o. Franciszek Afaltowski

Bez intuicji nie da rady

Na koniec warto wspomnieć również o pracowniczym kryzysie w branży ciepłowniczej. – Nie ma chętnych do pracy, a młody pracownik musi się uczyć minimum pięć lat, bo w przypadku awarii musi wiedzieć, co robić, musi być doświadczony. Wiele osób odeszło na emeryturę, kilka osób zmarło. Przeprowadziliśmy ostatnio rekrutację, ale nikogo nie zatrudniliśmy. A tą samą pracę trzeba wykonać, nawet większą, bo dochodzą nowe obowiązki, a zarobki są za niskie. To ogrom pracy, ludzie w ciepłowni muszą być bardzo doświadczeni i spoczywa na nich ogromna odpowiedzialność. Niezbędna jest intuicja i myślenie z wyprzedzeniem o tym, co może się wydarzyć – wymieniano podczas konferencji prasowej. Pomimo tej odpowiedzialnej i trudnej pracy istnieje realne zagrożenie dla utrzymania obecnego poziomu zarobków, nie mówiąc już nawet o ich podwyżce, bo firma nie chce zwiększać już i tak dużych nakładów pieniężnych na podtrzymanie funkcjonowania w tych niepewnych czasach.

 

materiał: Radio Biper Biała Podlaska / PEC Sp. z o.o. Biała Podlaska
zdjęcia: Biper TV
film: Mariusz Maksymiuk
tekst i opracowanie: Anna Ostapiuk

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz więcej z tych samych kategorii

Reklama