Reklama

„Z głową w górach”, czyli harcerska przygoda (galeria)

Większość z nas była harcerzami. Kto nie był, na pewno o nich słyszał, czasami zazdrościł – przygody, kolegów i koleżanek, fajnych zabaw, ognisk. Czy coś się zmieniło od tych lat dziecięcej radości?

Okazuje się, że niewiele. Te niewielkie zmiany dotyczą zarówno dzieci, jak i ich rodziców. Wynikają zaś w większości ze zmiany trybu życia i spędzania wolnego czasu. Ze zmian technologicznych (internet i telefon komórkowy) i zmian społecznych.

Ale dziecko pozostaje dzieckiem. Jego potrzeby, pragnienia, wyobraźnia, chęć przygody pozostają bez zmian. A i postawy i typu charakterologiczne dzieci sprzed lat i dzieci obecnych wiele się nie zmieniają.

Ktoś zapyta, to harcerze są w Białej Podlaskiej? Odpowiadam – są. W ubiegłym roku, 30 września 2020 powstał w naszym mieście hufiec harcerski. Hufiec Związku Harcerstwa Polskiego. A po dziewięciu miesiącach „urodził się” obóz. Ale o tym za chwilę. Hufiec rozpoczął swoją działalność w możliwie najgorszym czasie. Zamknięcie szkół spowodowało zamrożenie życia społecznego. W tym też harcerskiego. Bo czyż wirtualna zbiórka może zastąpić spotkanie zastępu lub drużyny. Czy śpiewanie piosenek w komputerze może zastąpić grupowe śpiewanie piosenek harcerskich. Po wielokroć NIE. I takich przykładów można by przytaczać bez liku.

Harcerze mają jednak to do siebie, że starają się przełamywać wszelkie przeszkody, przekraczać granice niemożliwego. I takim właśnie zamysłem było zorganizowanie obozu harcerskiego w Bieszczadach. I tak, dla większości wyjeżdżających harcerzy rozpoczęła się pierwsza, wielka, harcerska PRZYGODA.

Przygoda i zdobywanie wiedzy, często wiedzy tajemnej.

Harcerska wiedza tajemna obejmuje wiele dyscyplin. Są to na przykład: terenoznawstwo, samarytanka (pierwsza pomoc), pionierka i obozownictwo, symbolika, przyrodoznawstwo, historia i obrzędowość. Dołączyłbym do tego specyficzne zdobnictwo obozowe. Wszystkie te dziedziny wiedzy i umiejętności określane są mianem technik harcerskich. Harcerz mający swoje dziwne harcerskie sprawy – to człowiek nietypowy, wyjątkowy, wtajemniczony.

Harcerz wracający ze swojego pierwszego lub kolejnego obozu, harcerz znikający raz w tygodniu w harcówce, by wyjść z niej za każdym razem pełnym emocji, wiedzy i umiejętności, to jest KTOŚ.

Jego wiedza tajemna jest już dziś ekskluzywna. Bo przecież niemal każdy „cywilny” znajomy harcerza na wzmiankę o azymucie lub wyblince zrobi wielkie oczy.

– Taki nie-harcerz raczej nie będzie znał pięciu sposobów wyznaczania północy ani dziesięciu metod przywiązywania liny do belki.
– Nie-harcerz rozłoży ręce nad dymiącym stosem chrustu, gdy grupa jego nieharcerskich znajomych zechce pogrzać się przy ognisku.
– Nie-harcerz zgniecie kartkę papieru zapisaną jakimiś krzaczkami czy losowo dobranymi literami, a harcerz weźmie tę kartkę do ręki, rozprostuje ją i po chwili odczyta zaszyfrowaną wiadomość.
– I wreszcie: nie-harcerz na widok czyjejś zranionej ręki sam może potrzebować pomocy; harcerz udzieli jej prawdopodobnie zarówno poszkodowanemu, jak i nieszczęsnemu świadkowi.
A jak w praktyce – na obozach, biwakach, rajdach, zbiórkach – wygląda zdobywanie tak różnorodnej wiedzy i umiejętności?

My, harcerze, uczymy się poprzez działanie. Wtajemniczonym dostarczamy nowych pomysłów np. na aktywne, niekonwencjonalne zajęcia z technik harcerskich.

Wracamy do obozu. Trwał on dwa tygodnie, od 27 czerwca 2021 (wyjazd był w niedzielę, zaraz po zakończeniu roku szkolnego), a powrót 11 lipca 2021. A nazwa – bo zawsze musi być nazwa – to Z GŁOWĄ W GÓRACH.

A teraz kilka słów o kadrze. Najpierw informacja dość istotna. Kadra pracuje ZA DARMO. Nie pobiera ŻADNEGO wynagrodzenia, dodatków, profitów. Najważniejszą i jedyną nagrodą jest uśmiech i zadowolenie dziecka oraz podziękowania i radość rodziców.

Ale ad rem. Komendantką obozu została druhna phm. Marta Pomorska (na co dzień Komendantka Hufca), zastępczynią komendantki była druhna Agnieszka Lewkowicz, druhna „od programu” to Joanna Kulawczuk, oboźnym był druh Jan Hołub, a kwatermistrzynią druhna phm. Agnieszka Żuk. Te pięć osób organizowało życie codzienne całego obozu. Obozu, który liczył trzydzieścioro ośmioro harcerek i harcerzy, w tym czworo zuchów (najmłodszy uczestnik miał 9 lat) i sześcioro harcerzy z 36 Drużyny Harcerskiej Nieprzetartego Szlaku „Żywioły”, drużyny działającej w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Zalutyniu , którzy radzili sobie wspaniale. Średnia wieku uczestników obozu to 12-13 lat. Doświadczenie życiowe i harcerskie niemal żadne. I różne środowiska. To harcerki i harcerze z Białej Podlaskiej, Łomaz, Janowa Podlaskiego, Konstantynowa i wspomnianego wcześniej Zalutynia.

I teraz pewnie zapytacie, takie małe dzieci spały pod namiotami, jadły z menażek, chodziły po górach, budowały urządzenia obozowe? Odpowiedź oczywiście jest jedna – TAK, bo to są harcerze i na tym polega obóz. To również ogniska, gry terenowe, poznawanie okolicy czyli zwiady. To kąpiele w potokach górskich i brodzenie w bieszczadzkim błocie. To zdobywanie szczytów górskich. To współdziałanie z innymi harcerzami z obozów rozbitych w tej samej bazie – Harcerskiej Bazie Obozowej Chorągwi Gdańskiej ZHP. „NASICZNE”. Bazie położonej: i tutaj zacytuję opis, którego sam bym tak pięknie nie ujął „w samym sercu Bieszczad, w otulinie Bieszczadzkiego Parku Narodowego, nad krystalicznie czystym potokiem górskim znajduje się nasza Baza. Obiekt posiada świetną lokalizację, jest usytuowany pomiędzy Połoniną Caryńską, a Połoniną Wetlińską. Jest to idealne miejsce wypadowe. (…). Do atutów naszej Bazy należy również bliskość dwóch jaskiń. Niczym niezakłócona cisza i niepowtarzalny leśny klimat gwarantują wszystkim zdrowy i aktywny wypoczynek. Nie ma tu przemysłu, a główną drogą przejeżdża maksymalnie 10 samochodów na dobę. Po prostu kraniec świata i wymarzone miejsce na obóz”. I to jest sama, czysta prawda. Zapomniano jedynie dodać, co oczywiście jest na plus, że w miejscu tym nie ma zasięgu telefonicznego. To piękne, ale też trudne dla tych, którzy z telefonem nie mogli się rozstać.

Stamtąd nasi harcerze wyruszali na Przełęcz Nasiczniańską, szli szlakiem Potoku Caryńskiego na Przysłup Caryński, byli na Przełęczy Wyżniańskiej i pod Małą Rawką. I wreszcie zdobyli szczyt bieszczadzki – Dwernik Kamień, w upale idąc pod górę, a wracali brnąc po kostki w bieszczadzkim błocie. Ale doszli, zdobyli, zobaczyli. Zobaczyli, że można. Że najważniejsza jest PRZYGODA, KOLEŻEŃSTWO, WSPÓLNE SPĘDZANIE CZASU i WSPÓLNE PRZEŻYCIA. To one najsilniej scalają, budują więzi i przyjaźnie, które często przetrwają na lata.

A rodzice? Rodzice tęsknili, ale byli też dumni ze swoich dzieci. Z ich osiągnięć, przełamywania barier i własnych dziecięcych lęków. Żeby byli spokojniejsi mogli oglądać codzienne relacje zdjęciowe, które były zamieszczane na FB.

Po dwóch tygodniach takiego harcerskiego życia harcerze wrócili do domów. Wrócili ci sami, ale jakby inni, jakby odmienieni, jakby trudno było im się rozstać. Wrócili może trochę szczuplejsi, ale bardziej krzepcy, z niespotykanym wcześniej błyskiem w oczach. Błyskiem przeżytej PRZYGODY. I z „głową w górach”.

Bo harcerstwo to przygoda. I tak jak powiedziałem rodzicom naszych harcerzy, tak zacytuję tutaj słowa dr Tomasza Grzyba: „Naszym zadaniem jest przygotować dziecko do drogi, a nie drogę dla dziecka.”

Mam nadzieję, a nawet przekonanie, że nasi harcerze zrobili na tej drodze swój pierwszy krok. CZUWAJ

Byłem, widziałem ,a co widziałem – to opowiedziałem.

Tutaj mam okazję podziękować wszystkim ludziom dobrej woli, darczyńcom i wspomożycielom. Również tym, którzy wspomagali nas dobrą myślą i słowem. Bo Anioły Bieszczadzkie czuwały nad nami.

Serdecznie Dziękujemy Urzędowi Miasta za pomoc finansową i organizacyjną.

Przede wszystkim dziękuję kadrze obozu: bez Was ta przygoda nie miała by szans istnienia. Byliście wielcy.

Dziękuję uczestnikom obozu „Z głową w górach”, zuchom i harcerzom (niezależnie od płci) – za to, że chciało wam się chcieć. Czuwaj!

To nie jest nasze ostatnie słowo , czyli ostatni obóz. Już niebawem rusza obóz wodniaków. Obóz zorganizowany przez 35 Bialską Wodną Drużynę Harcerską pod przewodnictwem druha przewodnika Michała Kacperuka. 9 sierpnia harcerze wypływają na szerokie i piękne jeziora mazurskie. Ahoj przygodo – chciałoby się krzyknąć.

 

 

materiał: Hufca ZHP w Białej Podlaskiej
tekst i zdjęcia phm. Krzysztof Kowaluk Zastępca Komendantki Hufca ZHP w Białej Podlaskiej
opracowanie: Gwalbert Krzewicki

Galeria:

Autor zdjęć:
phm. Krzysztof Kowaluk Zastępca Komendantki Hufca ZHP w Białej Podlaskiej

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama