Reklama

Alicja Wiszniewska: Bogactwo emanuje z człowieka

Bogactwo wnętrza emanuje z człowieka rozmowa z bioterapeutką Alicją Wiszniewską.

Istvan Grabowski: Proszę mi powiedzieć, czy przepowiadanie przyszłości jest dziś popularne i czym ono jest?

Alicja Wiszniewska: Przepowiadanie przyszłości za pomocą kart, czyli dywinacja, łączy się zazwyczaj z odczuciem wewnętrznym, taką potrzebą, czasem ciekawością, dotyczącą tego, co się wydarzy w życiu. Tarot to wyprawa w głąb człowieka. To, co tworzysz dzisiaj, zwielokrotni ci twoja przyszłość. Nie ma innej drogi. Przepowiadanie przyszłości jest skierowane na ukazanie wytycznych, głównych aspektów przeznaczenia, które są niezmienne i zawsze korzystne dla istoty ludzkiej. A że błądzić jest rzeczą ludzką, moim zadaniem jest wskazanie punktu, w którym ktoś popełnia błąd oraz drogi wyjścia z tego galimatiasu. Łącząc potrzebę z zagubieniem ludzie często zwracają się do mnie o pomoc.

Istvan Grabowski: O co pytają ludzie najczęściej, czego chcą się dowiedzieć, czy pytają o wiszące nad ich głową kłopoty, czy raczej o radosne wydarzenia?

Alicja Wiszniewska: To głównie zależy od tego, co stanowi wiodący aspekt, przyczynę, dla której ktoś przekracza próg gabinetu. Chociaż do mnie trafiają ludzie, którzy w jakiś sposób pracują nad sobą i oczekują odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób dokonać takiej przemiany siebie, aby poprzez ten fakt zmienić swoją rzeczywistość na bardziej sprzyjającą.

Istvan Grabowski: Czy jest tak modne obecnie kreowanie siebie? Czy zetknęła się pani z tym tematem? Czy ludzie, z którymi pani rozmawia przy okazji spotkań tarotowych zadają pytanie, jak dojść do sukcesu?

Alicja Wiszniewska: Kreowanie siebie oparte na zewnętrzności, bez mocnego podparcia wewnętrznego jest błędem, bo ma krótkie nogi. Bogactwo wnętrza emanuje z człowieka, czyni kreację zasadną, ponieważ jest dzieleniem się sobą z innym człowiekiem. To jest istota tworzenia swojej przestrzeni zewnętrznej. Każda inna droga okaże się katastrofą. Często jestem o to pytana.

Istvan Grabowski: Jakie umiejętności powinna posiadać terapeutka, aby móc w pełni pomóc człowiekowi, który się do niej o tę pomoc zwraca ? Czy je się w jakiś sposób doskonali, czy też ewoluują one swobodnie i naturalnie? Co z etyką w działaniach w końcu nie podlegających postrzeganiu materialnemu?

Alicja Wiszniewska: Umiejętności są przyrodzone i wynikają z budowy emocjonalnej. Jest to ogromna wrażliwość, empatia, umiejętność przenikania przez sytuacje całym swoim jestestwem. Także odwaga należy do kluczowych cech takiego terapeuty. To wszystko jest bardzo pomocne, aby skutecznie działać na rzecz pomocy ludziom i widzieć całą otoczkę przyczyn i skutków sytuacji, jakie zaistniały w ich życiu i które także są przyczyną utraty zdrowia. Trzeba także przekonać człowieka, aby podjął próbę zrozumienia tego, ponieważ ludzie mają naturalną tendencję do obarczania winą wszystkiego i wszystkich dookoła, oprócz siebie samego. Jest mnóstwo szkół i kursów, które przysposabiają do zawodu bioenergoterapeuty, a także dywinacji za pomocą kart. Lecz iskra i intencja muszą wyjść z głębi człowieka, tylko wtedy będzie to etyczne, naturalne i czynione z pasją. Trzeba uwzględnić nienaruszalne prawo istoty ludzkiej do zachowania poczucia godności, oraz do tego, że jej sprawy pozostaną tajemnicą. To jest ta etyka. Ja uczęszczałam do Studium Radiestezji w Kielcach, a także posiadam Międzynarodowy Certyfikat Naczelnej Izby Uzdrowicielskiej , w Polsce z siedzibą w Kartuzach, z nominacją na mistrza kategorii międzynarodowej. Lecz rozwój w tych dziedzinach przebiega przede wszystkim naturalnie. Wiedza jest szeroko dostępna, a najważniejszą sprawą jest medytacja, czyli praca z samą sobą. Cóż, zajęcie do końca życia, a to i tak za krótki czas.

Istvan Grabowski: Czy i jak przygotowuje się pani do terapii uzdrawiających i sesji przepowiadających przyszłość, czy jest to wyczerpujące zajęcie, a jeśli tak, to, w jaki sposób pozbywa się pani tych nagromadzeń, w końcu negatywnych?

Alicja Wiszniewska: Przygotowanie się polega na medytacyjnym, mentalnym odcięciu się od wszystkich myśli, emocji, które mogą zasłaniać subtelne postrzeganie. Rzecz polega, na, aby być w stanie prawdziwie, uczciwie i szczerze skupić się na przychodzącym człowieku. W sposób naturalny ustawić się do niego nie z pozycji dominującej, nakazowej, tylko mu równej, bo tylko wtedy następuje prawdziwe zrozumienie i umiejętność wczucia się w prawdę danej sytuacji. Wyciągnąć z czasami kompletnie nieskładnej próby przedstawienia swojego problemu przez roztrzęsioną osobę tę nić wyjścia, tę końcówkę kłębka, której można się chwycić. Trzeba ją dojrzeć i opisać, a w tym właśnie pomagają karty tarota. Jest to poniekąd sesja psychologiczna, tyle, że bardzo pogłębiona…wyprawa w głąb człowieka- ze mną za rękę. W uzdrawianiu z kolei przygotowanie jest podobne, tylko w tym przypadku moja rola jest dominująca. Choroba poddaje się nakazowi i woli, a także silnej determinacji, takiej prawdziwej- z serca. Aspektem naturalnym życia jest zdrowie. Choroba to brak równowagi, funkcje pierwotne organizmu ulegają zakłóceniu, a to jest znakiem obecnych czasów. Uciec od tego jest trudno, stąd tyle schorzeń u nawet bardzo młodych wiekiem osób, ba, także dzieci chorują i jest to tendencja wzrostowa, niestety. Co do oczyszczenia się po takim, dla mnie często bardzo wyczerpującym spotkaniu sesyjnym, lub terapeutycznym, jest na to kilka sposobów, jeden z nich stanowi agnihotra- chyba najbardziej skuteczny.

Istvan Grabowski: Czym jest agnihotra? Czy znalazłaby zastosowanie także w życiu codziennym ludzi, którzy nie zajmują się, tak jak pani, praktyką duchową?

Alicja Wiszniewska:  Agnichotra to palenie ognia w specjalnie skonstruowanej piramidzie miedzianej, z pomocą miedzianych akcesoriów i wypowiadaniem mantr. Odbywa się to w bardzo ściśle określonym czasie, dokładnie o wschodzie i o zachodzie słońca. Myślę, że gdyby ta metoda oczyszczania i energetyzowania przestrzeni doczekała się rozpowszechnienia, korzyść dla ludzi byłaby ogromna.

Istvan Grabowski: Czy to, czym pani się zajmuje można nazwać pasją, zainteresowaniem, czy zawodem?

Alicja Wiszniewska: Wszystkim po trochę, lecz na czoło zdecydowanie wysuwa się pasja. Mnogość ludzkich losów, oraz ich niejednorodność tak, tak…wbrew pozorom, jakoby były one podobne, lub takie same, pozwoliła mi ujrzeć obraz bardzo fascynujący. Polega to na tym, że pomimo tego, że jesteśmy spleceni jedną ludzką dolą, każde z nas stanowi odrębny mikroświat, w którym panuje sam , niepodzielnie i powinien z całą swoją siłą, z całą indywidualną determinacją jak najbardziej wyrazić siebie. Przynajmniej się zacząć starać, a los mu zacznie słać bonusy, chociaż nie tak od razu.

Istvan Grabowski: Co sprawiło, że terapeutka opierająca się na naturalnych metodach praktyki, pracująca z ludźmi, od bardzo wielu lat i czerpiąca z tego ogromną satysfakcję, zdecydowała się napisać własną powieść?

Alicja Wiszniewska: To jest memento mojego życia. Zwieńczenie, ale też praca na lata. Pierwotny zamiar był taki, że poszczególne części będą opowieściami, lecz kiedy zyskało to wymiar materialny i zaczęło żyć własnym życiem, okazało się że spod moich rąk wysnuwa się coś bardziej rozległego. Że będą to powieści, złożone z części. Od wielu lat książka była ze mną, ja ją miałam w sobie, od dawna słyszałam częste wypowiedzi osób, które nawet były mi prawie obce , że powinnam zacząć pisać. Wystarczyło, że popełniałam jakiś akt pisarski, w rodzaju zwykłego pisma urzędowego, którego uzasadnienie okazywało się majstersztykiem w napisanym uzasadnieniu. Taki zabawny epizod, kiedy w sądzie, po wygranej sprawie, w której byłam reprezentantem kogoś z rodziny, podszedł do mnie adwokat strony przeciwnej, wyciągając rękę, pogratulował mi mówiąc, że tak dokładnej analizy prawnej i tak świetnego uzasadnienia on od dawna nie czytał. Był przekonany, że jestem prawnikiem, a kiedy mu powiedziałam, ze z prawem nie mam nic wspólnego, chyba nie przyjął tego faktu do wiadomości , bo zostawiłam go z otwartą buzią .Ale wracając do meritum wypowiedzi…w takich sytuacjach zawsze potrzebny jest impuls wyzwalający. U mnie, w moim życiu taki impuls się pojawił. Jestem bardzo wdzięczna losowi za ten dar.

Istvan Grabowski: Cechy jakiego rodzaju powieści ma to, co pani pisze?

Alicja Wiszniewska: Określiłabym tę treść jako treść o głębokim przesłaniu psychologiczno- duchowo- historycznym. Taka jest moja ocena i tak staram się ją przekazać ludziom.

Istvan Grabowski: Czego dotyczy pani powieść?

Alicja Wiszniewska: Treść, fabuła, opleciona jest jakby winoroślą wokół prawd życiowych, duchowych. Meandry przeżyć głównego bohatera są ściśle związane z głównymi fasadami życia i opierają się na Dużych Arkanach z kart tarota, z których każda stanowi głęboką analizę przesłania tej karty. Każda karta będzie reprezentować innego człowieka, z innej epoki dziejów świata. Punktem scalającym jest postać Eremity, który odbywając podróże poprzez czas stwarza kanwę na którą są nawinięte losy ludzi, z którymi się spotka. Można też będzie doświadczyć i posmakować, utożsamiając się z treścią powstającej książki realiów życia na przykład w 16- wiecznej Anglii. Wszystko to mocno podkolorowane nasyconymi barwami przeżyć w sferze duchowej.

Istvan Grabowski: Czy jest jakiś cel, dla którego tworzy pani tę powieść?

Alicja Wiszniewska: Tak. Pomimo różnorodnego i bogatego życia wewnętrznego, zdaję sobie sprawę, że jest świat poza granicami mojej skóry. I dla tego świata chciałabym podarować to, co we mnie najlepsze, najpiękniejsze. Dodać swoją cegiełkę do budowy tego, co będzie służyło do odnowy cokolwiek zastałego, znużonego stanu rzeczy i świata. Zwłaszcza, że nie jestem w tym sama. Ludzie są zmęczeni i stają się zdeterminowani. Ludzie nowe i nic tego nie powstrzyma.

Istvan Grabowski: Pisanie stanowi jedno z pani zajęć. Czy postawiła pani sobie cenzurę czasową, do której pani powieść ma być ukończona.

Alicja Wiszniewska: No tak, w tym przypadku czas nie jest pojęciem względnym, raczej powiedziałabym, że bezwzględnym. Wymusza wręcz niekiedy poświecenie innych spraw na rzecz pisania. Zanurzam się wtedy w inny czas, inną przestrzeń. Tworzenie jest bardzo przyjemne, wymaga skupienia się tylko na tym akcie. Do połowy roku zamierzyłam sobie wydanie dwóch pierwszych części książki. Kolejne, sukcesywnie, w miarę tworzenia. Dwadzieścia dwie części – takie jest zamierzenie. Tytuł ogólny powieści ” Eremita- Dziedzictwo Wieków”, podtytuł drugiej części to „Mag- przenikanie światów”

materiał: Radio Biper Biała Podlaska
tekst i zdjęcia: Istvan Grabowski
opracowanie: Gwalbert Krzewicki

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama