Reklama

19. Podlasie Jazz Festiwal za nami (galeria)

Dziewiętnasta odsłona Podlasie Jazz Festival zostanie zapamiętana jako impreza nad wyraz udana. Potwierdziła to reakcja publiczności, która na stojąco wyrażała podziw dla kunsztu wykonawców. Staraniem dyrektora festiwalu Jarosława Michaluka na scenie pojawiło się doborowe towarzystwo. Sukces organizatora tym większy, że impreza odbyła się mimo ograniczeń sanitarnych wywołanych pandemią koronawitrusa.

Dreszcz emocji pojawił się już przy występie pierwszego wykonawcy, grupy Bandonegro, słusznie uważanej za najlepszy europejski zespół tango młodego pokolenia. W ciągu 10 lat istnienia ten nietuzinkowy kwartet (Michał Główka – bandoneon i akordeon, Jakub Czechowicz – skrzypce, Marek Dolecki – fortepian i Marcin Antkowiak – kontrabas) zyskał uznanie nie tylko w Europie.

Powodzeniem koncertował też w argentyńskim Buenos Aires. Bandonegro zaskakuje niespotykana energią sceniczną. Tango w wydaniu tej formacji to emocje, żywioł i szaleństwo. Dzięki zaproszeniu do występu gitarzysty Dawida Kostki i perkusisty Mateusza Brzostowskiego projekt „Hola Astor” nabrał charakteru jazzowego. Większość programu wypełniły kompozycje Astora Piazzoli, który, co podkreślają muzycy, wyprowadził tango z miejsc, gdzie się go tylko tańczyło. Muzyka Piazzoli łączy elementy klasyki, jazzu, muzyki żydowskiej i tanga.
– Nasza muzyka, bliska electric tango, na pewno jest zaskoczeniem dla publiczności, aczkolwiek odbiór mamy zdecydowanie pozytywny – mówił Michał Główka. – Muzyka Astora zafascynowała nas na tyle, że zdecydowaliśmy się pójść jej śladem, wzbogacając tango o nowe elementy. Kamieniem milowym dla naszej grupy było zdobycie 2011 roku pierwszej nagrody na prestiżowym konkursie akordeonowym “Pif Castelfidardo” we Włoszech (kategoria nuevo tango). To był sygnał, że warto próbować. Kolejnym spełnieniem marzeń był ubiegłoroczny wyjazd do Argentyny. Spędziliśmy tam półtora miesiąca, grając w wielu klubach tangowych. Mieliśmy też okazję poznać skrzypka Fernando Suareza Paza, z którym Piazzola osiągał największe sukcesy sceniczne. Nie mogliśmy z nim zagrać, bo muzyk skończył 80 lat, ale akompaniowaliśmy na koncercie jego córce. Teraz dajemy powiew świeżego powietrza, łącząc muzykę taneczną z innymi formami.

Podczas bialskiego koncertu usłyszeć można było m.in.: „Concierto para quinteto”, „Adios nonino”, „Oblivion”, „Escualo”, „La Muerte del Angel”, „Milonga del Angel” „Resurrecction del Angel”, Gustango”, Cotango” i „Libertango”.

Drugą wykonawczynią wieczoru była doskonale znana z telewizji Polsat Agnieszka Hekiert. Jej zdolności docenili już uczestnicy i widzowie trzynastu edycji programu „Twoja twarz brzmi znajomo”, gdzie ujawniła talent jako trenerka wokalna. Mało który telewidz wie jednak, że Agnieszka ma wyborny głos i z wyjątkową maestrią śpiewa jazz. Ciemnoskóry wokalista jazzowy Bobby McFerrin, z którym przez kilka lat śpiewała w projekcie „Vocabularies”, powiedział o niej, że cała jest muzyką. Agnieszka śpiewa, komponuje, aranżuje i pisze teksty. Na spotkanie z bialską widownią przygotowała program oparty na jej najnowszej płycie „Soulnation”. Wypełniły go melancholijne melodie połączone z ekspresyjnymi rytmami bałkańskimi. Artystka fantastycznie improwizowała i próbowała śpiewać z publicznością.

– Od dziecka słucham klasyki – mówiła Agnieszka Hekiert. Później dotarłam do jazzu, który pochłonął mnie bez reszty, ale zakochana jestem w muzyce bałkańskiej. Choćby dlatego, że jest ona niemetryczna z połamanymi rytmami. To łączy ją z jazzem, dosyć trudnym w odbiorze. Ubrany on jest jednak w ważne teksty i przepiękne muzyczne utulenia.

Na scenie wykonała 11 utworów: „Lullaby”, „Deszcz”, „Porządek świata”, „Ederlezi”,„Genessis”, „Ja wierzę”, „Rosice”, „On z nią”, „Wy to wiecie”, „Transinspiracje, a na bis standard Bronisława Kapera z 1947 r. „On Green Dolphin Street”, znany z genialnej interpretacji trębacza Milesa Davisa. Publiczność zgotowała jej owację na stojąco.

Drugi dzień festiwalu rozpoczął koncert człowieka – legendy Jana „Ptaszyna” Wróblewskiego. 82-letni muzyk zdecydował się na kolejny przyjazd do Białej Podlaskiej po półrocznej przerwie spowodowanej zaleceniem lekarzy. Tym razem jego koncert był bardziej websterowski, niż coltrene’owski. W towarzystwie pianisty Wojciecha Niedzieli, kontrabasisty Adama Święsa i perkusisty Marcina Jahra zagrał pięć długich, improwizowanych utworów, w którym każdy z instrumentalistów mógł ujawnić nieprzeciętne zdolności. Rozpoczęli od „Look Your Hips”, a następnie „Autumn Nocturn”, „Po wielkim niżu”, „Jadą Gwiżdże” i „Mack the Knife”.

Sędziwy artysta uchodzi zasłużenie za demiurga polskiej sceny jazzowej. Jako pierwszy Polak zagrał na słynnym festiwalu jazzowym w Newport. Potem zasłynął jako wybitny saksofonista (tenorowy i barytonowy), kompozytor, aranżer, dyrygent, publicysta, dziennikarz radiowy (słynne „Trzy kwadranse jazzu”), krytyk muzyczny, pedagog i konferansjer. Jego kwartet stara się grać zawsze dynamicznie, aczkolwiek i liryczne klimaty nie są mu obce. Ucieka od wszelkiego rodzaju niesprawdzonych eksperymentów, ale także od dobrze sprawdzonych schematów. To powoduje, że nie jest wyobcowany od publiczności. Na finał koncertu przyjętego owacją na stojąco, dyrektor festiwalu wręczył Mistrzowi Wróblewskiemu za zasługi dla Bialskopodlaskiego Stowarzyszenia Jazzowego statuetkę miniatury saksofonu z zegarem. Drugim wykonawcą była wielokrotnie oklaskiwana w Białej Podlaskiej Ewa Uryga, nazywana polską królową gospel, choć z równą wprawą śpiewa bluesa i soul.

W towarzystwie trójki muzyków: Bogusława Kaczmara – fortepian, Kamila Pełki – kontrabas i Doroty Piotrowskiej – bębny, wokalistka przedstawiła program „Let’s sing for Mahalia”, będący ukłonem w stronę legendy negro spirituals Mahalii Jackson. Koncert był wspaniałą okazją na przypomnienie w nowej jazzowej odsłonie muzycznej utworów legendarnej Mahalii.

Uryga to wybitna wokalistka mająca na swoim koncie wiele nagród muzycznych, poruszająca się w różnych gatunkach muzycznych. Pochodzi z Bytomia, a czuje się obywatelką świata. Ukończyła Akademię Muzyczną w Katowicach na wydziale Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Nagrała siedem autorskich płyt w tym dwie w Nowym Yorku, gdzie rozpoczęła współpracę z legendarnym muzykiem jazzowym Markiem Soskinem wieloletnim pianistą światowej sławy Sonny Rollinsa.

– Pierwszą osobą, która miała wpływ na moje śpiewanie, była Mahalia Jackson – mówiła Ewa Uryga. – Kiedy usłyszałam po raz pierwszy jej głos poczułam, że śpiewa wymarzoną muzykę. Gotowa byłam uczynić dla niej wszystko. Zaczynałam od śpiewu klasycznego, więc zupełnie nie znałam gatunku muzyki, który wykonywała. Kiedy jednak po raz pierwszy jej słuchałam, w jednej sekundzie, gdzieś głęboko w sercu, poruszyła się jakaś struna i usłyszałam w duszy „Boże, to jest mi tak bliskie”. Po latach dopiero zrozumiałam głębię usłyszanych słów i sens moich odczuć. Płytę „Mahalia Jackson – In Memoriam” przygotowywałam bodajże dwanaście lat, ale dumna jestem z jej ostatecznego kształtu.

Podczas recitalu artystka wykonała dziesięć utworów znanych z repertuaru: Mahalii Jackson, Elli Fitzgerald, Whitney Houston i Donny Hathawaya: „If I Can Help” (Jeśli mogę pomóc), „My Friend” (Mój przyjaciel), „Somebody Bigger Than You and I” (Ktoś większy niż ja i ty), „Bless the Lord” (Błogosławcie Pana), „The Lord Preyer” (Modlitwa Pańska), „This Is My Faith” (To moja wiara), „Stars of Alabama” (Gwiazdy Alabamy), „How I’ve Got Over” (Jak mi przeszło), „I Believe” (Wierzę) i „Sunday We All Be Free” (W niedzielę wszyscy jesteśmy wolni). Publiczność przyjęła je huraganem braw i powstaniem z miejsc. Wzruszona Ewa Uryga obiecała powrócić do Białej Podlaskiej z nowym, ekscytującym projektem przygotowywanym z amerykańskimi muzykami.

W czasie festiwalu organizatorzy przygotowali aukcję, z której dochód przeznaczony został na wspomożenie ciężko chorego redaktora Piotra Wróblewskiego, prowadzącego dotąd imprezy muzyczne Bialskopodlaskiego Stowarzyszenia Jazzowego. Na aukcji licytowano piękne plakaty przygotowane przez artystkę-plastyk Lillę Wielgan – Michaluk (niektóre z autografami wykonawców). Wśród licytujących znaleźli się: prezydent miasta Michał Litwiniuk i minister Adam Abramowicz.

materiał: Radio Biper Biała Podlaska
tekst: Istvan Grabowski
zdjęcia: Gwalbert Krzewicki / Istvan Grabowski
opracowanie: Gwalbert Krzewicki

Zobacz galerię zdjęć:

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama