Reklama

Brześć: Tuż za miedzą dzieje się historia. Piąty dzień powyborczych protestów

To już piąty dzień protestów od niedzielnych wyborów prezydenckich na Białorusi. Białoruskie społeczeństwo demonstruje na ulicach, że ma dość ponad 25 letniej dyktatury Aleksandra Łukaszenki i sprzeciwia się sfałszowanym według nich wynikom wyborów. Strajki, protesty, akcje, mają miejsce w całym kraju. W blisko nas położonym Brześciu również odbywały się protesty. Na ulice dziś wyszły ponownie kobiety ubrane na biało, wzdłuż brzeskich ulic było ich setki. Protestowali też brzescy lekarze i kadra medyczna.

Zmieniła się od wczoraj taktyka protestujących. Protesty rozproszone zostały po różnych częściach miast, a ich oś  stanowią w dzień kobiety, które wychodzą na pokojowe demonstracje i tworzą „łańcuchy solidarności” wzdłuż głównych ulic. Ubrane na biało z kwiatami w rękach, czasami śpiewają białoruskie pieśni, pokazują znak wolności, czasami maszerują w milczeniu i demonstrują tabliczki z napisem „Jesteśmy przeciwko przemocy” „wolność”. Dziś w proteście kobiet szacuje się, że tylko w Brześciu udział wzięło około 400 osób. Z biało-czerwonymi kwiatami brzeszczanki przemaszerowały w ludzkim łańcuchu m.in. wzdłuż Alei Maszerowa. Klaksonami w geście solidarności  wspierali je taksówkarze i inni kierowcy. Mężczyźni z dziećmi, które zostały pod opieką ojców przynoszą kobietom wodę, kwiaty, lody, co tylko potrzebują. One stoją cały dzień, często w upale i pokazują swoje niezadowolenie na to, co dzieje się w ich kraju. Małe dziewczynki, nastolatki, kobiety w średnim wieku, osoby starsze – wszyscy.

(zdjęcia: Roman Chmel, binkl.by)

Protest brzeskiej służby zdrowia. Na transparentach: „Lekarze z narodem”. „Lekarze przeciwni przemocy!”. (film: Wirtualny Brześć)

 

Służby bezpieczeństwa nie spodziewały się widać takiego rozwoju sytuacji. Przygotowane były do ostrych starć w określonych centralnych częściach miast. Zmianę taktyki protestujących aparat represji jednak sam wywołał, obstawiając ogromnymi siłami wojsk, milicji, OMON-u wszystkie centra miast, prowadząc aresztowania na ulicach, łapanki podczas masowych demonstracji, pokazując swoją siłę wobec wszystkich, niezależnie od płci i wieku, aby tylko wszystkich zastraszyć i zamknąć w domach. Obawiają się jednak zatrzymywać kobiety, bo mogłoby to spowodować bunt wśród swoich szeregów, który doprowadziłby do jeszcze większego chaosu. Jednak i pracownicy służb zarówno ci czynni, jak i ci z rezerwy rezygnują publicznie ze służby. Internet pełny jest filmików, na których widać jak funkcjonariusze palą i niszczą swoje mundury, dokumenty i odznaczenia, mówią przy tym stanowcze nie dla używania siły przeciwko własnemu narodowi.

милиционер 1

Женщина в форме говорит, что она офицер, подполковник милиции, бывший сотрудник МВД. Она просит белорусских офицеров прекратить насилие.

Opublikowany przez Белорусский портал TUT.BY Czwartek, 13 sierpnia 2020

W Brześciu pod bramą aresztu – miejsca odosobnienia, gdzie przebywają zatrzymani stoją członkowie rodziny i oczekują na jakąkolwiek informacje. W dzień i w nocy. Dziś, jak informuje portal Wirtualny Brześć, kobiety uczestniczące w proteście przyszły do nich z kwiatami, aby podnieść ich na duchu. Rodziny są zrozpaczone, nic nie wiedzą, mogą jedynie czekać.

 

Brześć, pod aresztem zbierają się zrozpaczone rodziny chcące dowiedzieć się, co dzieje się z ich zatrzymanymi bliskimi, fot. Wirtualny Brześć

„Mój chłopak został zatrzymany dziesiątego wieczorem – mówi  Alesya… – Chodziliśmy z nim po mieście, podjechała do nas policja, załadowała go do autobusu miejskiego. Nie rozumiałem, co się dzieje. Po prostu szliśmy. Tak, miał koszulkę z „Pogonią”, ja byłam w koszulce „Eva” – ale nie uczestniczyliśmy w żadnych demonstracjach. Wszystko szło bardzo szybko – najpierw aresztowanie w Centralnym Domu Towarowym, potem w KFC. Poszłam na milicję, zapytałam, gdzie szukać mojego chłopaka, powiedzieli mi, żebym zadzwoniła pod numer 102. Ale policja nic mi nie powiedziała. Poszłam do ROVD ( białoruski regionalny departament spraw wewnętrznych, przyp. aut.), kazali mi iść do domu, nic więcej nie wiem. Dziś wiem tylko, że został zatrzymany. I to wszystko. Nie wiem, kiedy odbędzie się rozprawa. 12 sierpnia są tu sądzeni ci, którzy zostali zatrzymani 9 września. Nie wiem nawet, gdzie go szukać. Osoba po prostu nie istnieje (…) „ – czytamy relację zrozpaczonej młodej mieszkanki Brześcia na portalu Wirtualny Brześć.

„- Mój syn też nie brał udziału w żadnych protestach, 10-tego wracał do domu z garażu, 200 metrów miał do domu, ale nie dotarł. Udało mi się zadzwonić z czyjegoś telefonu i powiedziałem, że został pobity. Mój syn ma 30 lat – już nie jest chłopcem. A teraz nie wiem, gdzie on jest” – mówi z kolei portalowi zrozpaczona matka jednego z zatrzymanych.

Takich relacji są dziesiątki, setki w cały kraju. Białoruskie MSZ podało, że od niedzieli do wtorku na Białorusi za udział w akcjach protestu zatrzymano ponad 6 tysięcy osób. Według doniesień Radio Swoboda, ta liczba zbliża się już do 7 tysięcy. Więzienia są podobno przepełnione a warunki przetrzymywania tragiczne. Wczoraj w nocy zaczęto wypuszczać część osadzonych. Ich relacje są wstrząsające, mówią, że przybywali w małej celi po blisko 50 osób, spotykały ich podczas pobytu niewyobrażalne tortury zarówno fizyczne, jak i psychiczne.

Na dziś zaplanowane są na całej Białorusi również wieczorne protesty. O godz. 19:00 (białoruskiego czasu) ludzie mają zbierać się w różnych punktach miasta i w sposób pokojowy wyrażać wsparcie dla strajkujących. Bo do strajków przyłącza się coraz więcej przedsiębiorstw w całym kraju. O 22:00, ci co zostaną w domu zapalą ogniki solidarności i przy śpiewie z okien, będą w ten sposób wyrażać swój protest. Taka informacja krąży po różnych grupach na popularnym teraz na Białorusi komunikatorze Telegram.

Wirtualny Brześć niedawno na swoim portalu zamieścił informację, że podobnie jak wczoraj do miasta wjeżdżają oddziały wojska w celu „zapewnienia bezpieczeństwa”. Jednak, jak piszą nie ma na razie doniesień, aby wojsko biło ludzi na wiecach, jak OMON (Oddział Mobilny Specjalnego Przeznaczenia – jednostkę sił specjalnych, przeznaczoną do działania w sytuacji niepokojów społecznych). Wczoraj ulice w Brześciu były jednak puste, ludzi udało się skutecznie zastraszyć. W kilku miejscach miasta planowane były spontaniczne zbiórki ludzi, jednak podobno w dzielnicach tych specjalnie wyłączyli prąd. 

Protest trwa. Łukaszenka nie może już spać spokojnie, sytuację w kraju coraz trudniej będzie mu kontrolować. Każdy dzień jednak może przynieść nowe zdarzenia i nowe siłowe rozwiązania, które będzie chciał uskuteczniać. Dużo zależy nie tylko od narodu, ale i od działań i reakcji na arenie międzynarodowej. Białorusini mimo świadomości, co im grozi, wciąż wychodzą na ulicę. Przełamali strach, który tkwił w nich przez tyle lat. Teraz wydarzenia z dnia na dzień, tworzą zbitą, powiększającą się kulę śniegową, którą niedługo już w żaden sposób nie uda się zatrzymać reżimowi.

 

źródła: Wirtualny Brześć / tut.by / binkl.by /  Telegram Brześć. Suche fakty

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama