Reklama

Raz Dwa Trzy – wywiad

Poszukiwanie prawdy o sobie Z Adamem Nowakiem, liderem grupy Raz Dwa Trzy rozmawia Istvan Grabowski

Istvan Grabowski: Koncertowaliście w Białej Podlaskiej bodaj trzykrotnie. Jakie to wrażenie powracać do poznanej wcześniej publiczności?

Adam Nowak: Wracamy tutaj zawsze z wielkim sentymentem. Ludzie są tu otwarci i gościnni. Z takimi właśnie zaletami kojarzy nam się wschód Polski. Ze szczerością, otwartością i pogodą ducha.

Istvan Grabowski: Nie uprawiacie muzyki lekkiej, łatwej i przyjemnej. Wasze piosenki nie podrywają publiczności do tańca, ale zapadają w pamięć. Słyszałem, że niektórych nawet uzależniają. Gdzie pana zdaniem należy upatrywać owego fenomenu?

Adam Nowak: Jeśli spojrzy się na jakiegoś wykonawcę pracującego na scenie to od razu widać, czy jest on swoim miejscu, czy może pomylił miejsca swego przeznaczenia. Z mojej strony mogę powiedzieć, że dobrze jest się spotykać z ludźmi. Dawać im coś. Czynić gest w ich stronę. Nie oczekiwać, że inni najpierw nam coś dadzą. Lubimy naszych słuchaczy, choć ich nie znamy. Przypuszczam, że oni nie znając nas, wiedzą, że ich lubimy. Lubimy dla nich coś robić. Wykonujemy zajęcie, do którego nikt nas nie zmuszał, więc to zajęcie sprawia nam wielką frajdę. Jest jak powietrze, którym się oddycha. Na scenie trochę bardziej intensywne, mocniejsze, może bardziej dotleniające.

Istvan Grabowski: Jedna z waszych wczesnych płyt nosiła tytuł „Trudno nie wierzyć w nic”. Jakie wartości są dla pana ważne?

Adam Nowak: Uczciwość, życzliwość, poczucie humoru, uczynność. Wszystkie te wartości, które zauważone u innych wzbudzać by mogły jakiś rodzaj pozytywnej zazdrości, że ja też bym tak chciał. I można tego chcieć. I można tak robić.

Istvan Grabowski: Większość piosenek tworzy pan sam. Czuje się pan realistą czy marzycielem?

Adam Nowak: Teksty piszę sam. Nad wieloma piosenkami pracujemy zespołowo. Niektóre są mojego autorstwa. Czuję się realistą, który nie musi marzyć o tym, żeby innym było lepiej. Staram się tak postępować, żeby innym było ze mną lepiej.

Istvan Grabowski: Kariera nie jest nikomu dana na zawsze i często trzeba o nią walczyć, a życie wystawia dość słone rachunki. Czy dotknęło to również pana?

Adam Nowak: Nigdy nie poszedłem na kompromis w sensie stylistycznym, czy artystycznym, choć były takie naciski. Mieliśmy jednak kilka ciemniejszych momentów w dotychczasowej biografii. Nie obyło się bez kłótni w zespole, co i jak możemy i powinniśmy grać. Były to jednak męskie dyskusje zakończone dobrze. Nigdy nie skakaliśmy sobie do oczu, jak często bywa w podobnych formacjach.

Istvan Grabowski: Ważnym elementem dokonań artystycznych grupy Raz Dwa trzy są niebanalne, mówiące o czymś ważnym teksty. Czy muzyka, jaką tworzy pan do nich, ma być zgrabnym dopełniaczem treści?

Adam Nowak: Nie. Cały czas poszukujemy proporcji. Piosenka jest sztuką mniejszą, która czasem wiele może. Trzeba tylko znaleźć odpowiednie proporcje. Za każdym razem inaczej, na nowo, od zera. Mam nadzieję, że u nas wszystko się przypuszczalnie zazębia.

Istvan Grabowski: W jednym z wywiadów prasowych stwierdził pan, że nie styl wykonawcy jest ważny, ale ciekawe brzmienie. Jak długo do niego dochodziliście, aby pozostać rozpoznawanymi przez lata?

Adam Nowak: Ciekawe brzmienie bierze się między innymi z autonomicznej opowieści, z jakiejś „prawdy”, która emanuje z człowieka. Z tego, że jest on taki jaki jest i nikogo nie udaje, bo zdaje sobie sprawę ze swojej wartości, kompetencji, umiejętności. Do tego jest potrzebna praca. Dużo pracy. I trochę cierpienia. I szczęście.

Istvan Grabowski: Mówiąc o brzmieniu ciśnie się pytanie po wasze doświadczenia z filharmonikami. Czy był to udany eksperyment?

Adam Nowak: Dla nas bardzo. Nie wiem jak dla filharmoników, ale wielu z nich dziękowało nam za wspólny udział w koncertach. A my im. To bardzo ścisłe zdarzenie. Uczące precyzji, pokory, współdziałania wielu osób

Istvan Grabowski: Proszę powiedzieć, jak to się stało, że student pedagogiki, a wcześniej człowiek imający się wielu zajęć, postanowił zostać artystą?

Adam Nowak: Planowałem zostać nim znacznie wcześniej, ale nie wiedziałem jak to zrobić? Nie wiedziałem, że artystą się nie zostaje. Nie wiedziałem, że należy być bardzo pracowitym człowiekiem, który oprócz wypracowywania technik wykonawczych poszukuje też prawdy o samym sobie, poszukuje swoich słabości i uczy się je akceptować. Żeby mu nie urosło ego do gabarytów stodoły, w której ciężko znaleźć pokorę wielkości szpilki.

Istvan Grabowski: Muzyka w pańskim przypadku to zawód, hobby czy przeznaczenie?

Adam Nowak: To wybrane przeze mnie zajęcie. To także hobby. O przeznaczeniu nic nie wiem, bo nikt go nie potrafi zdefiniować. Umiem robić wiele rzeczy, ale to chyba wychodzi mi najlepiej i to najbardziej lubię.

Istvan Grabowski: Co inspiruje pana do pisania?

Adam Nowak: Czasem przypadek. Czasem przymus. Czasem zamówienie. Czasem wynik pracy kogoś innego. Człowiek sam w sobie, jego brak, tęsknota za kimś, za czymś. Wszystko.

Istvan Grabowski: Wiele zespołów szuka oryginalnych nazw swych formacji. Wybraliście najprościej. Skąd się wzięło Raz Dwa Trzy?

Adam Nowak: Tak. Raz Dwa Trzy nie niesie żadnej ideologii. Najważniejsze jest spotkanie z ludźmi bez niepotrzebnych ozdób.

Istvan Grabowski: Mimo iż mieszkacie w różnych miejscach, od wielu lat tworzycie zgraną paczkę. Co trzyma was razem?

Adam Nowak: Wspólna przeszłość. Teraźniejszość. Wyrozumiałość. Tolerancja. Poczucie humoru. Plany na przyszłość. Koleżeństwo.

Istvan Grabowski: Czy spodziewał się pan, że wasze interpretacje piosenek Agnieszki Osieckiej i Wojciecha Młynarskiego zrobią taką furorę?

Adam Nowak: Nie. Dla nas te dwa nagrane koncerty to zajęcie alternatywne. Jedyne i niepowtarzalne. Chciano byśmy nagrali Osiecką 2, 3, 4. To samo z Młynarskim. A to tylko przygoda, napotkanie twórczości ważnych twórców, którzy napisali niezwykłe piosenki, które zniknęły z mediów. Po latach okazuje się, że warto było te piosenki przypomnieć.

Istvan Grabowski: Słyszałem, ze wiele zawdzięczacie znajomości z Wojciechem Waglewskim, liderem Voo Voo. Na czym polegała jego pomoc?

Adam Nowak: Wojtek był producentem naszych płyt. „Cztery” i „Sufit”. Umiał podreperować to, czego wtedy nie umieliśmy i pokazał nam, że wszystko jest dźwiękiem. Trzeba go jedynie akuratnie i trafnie używać. Tego dźwięku. Słuchaliśmy jego piosenek w latach osiemdziesiątych. Czasem podsłuchujemy obecnie. To świetny muzyk.

Istvan Grabowski: Zadaniem mężczyzny jest zapewnić rodzinie dostatnie życie. Jak wywiązuje się Pan z tego zadania?

Adam Nowak: Od 21 lat bez zarzutu jak ktoś, komu się udaje utrzymać rodzinę wykonując zajęcie, które kocha. To wielka satysfakcja osobista.

Istvan Grabowski: A jak reagują pańscy domownicy kiedy znika pan na dłużej?

Adam Nowak: Normalnie. Ja zawsze znikałem. Tęsknimy wszyscy za sobą i do siebie pod moją nieobecność. I jesteśmy pełni radość z kolejnego mojego powrotu. Takie życie. Taka praca.

Istvan Grabowski: Gdyby miał pan możliwość ponownego wyboru profesji, czy byłaby nią ponownie estrada?

Adam Nowak: Nie zadaję sobie takich pytań. Robię to, co kocham. Opatrzność łaskawie cały czas pozwala to zajęcie wykonywać. Noszę w sobie wdzięczność.

Istvan Grabowski: Znaczna część artystów hołduje zasadzie wesołego życia na scenie i w życiu. Czy Raz Dwa Trzy należy do tego grona?

Adam Nowak: W życiu prywatnym i na scenie jesteśmy tymi samymi ludźmi. Nie robimy chyba niczego, co nie jest potrzebne. Jak większość mamy swoją fantazję, radości, smutki. Nie musimy epatować publiczności zbędnymi fajerwerkami.

Istvan Grabowski: Czy spotykacie się chętnie poza sceną?

Adam Nowak: Kiedyś tak. Teraz nie aż tak często. Spędzamy ze sobą sporo czasu, więc z chęcią też od siebie odpoczywamy. Dla higieny, dystansu dla siebie i świeżości ponownego spotkania.

Istvan Grabowski: W lawinowym tempie przybywa konkursów telewizyjnych promujących rzekomo nowe twarze polskiej sceny. Dziwne, że ich laureaci nie potrafią dołączyć do grona znanych i lubianych. Jak ocenia pan to zjawisko?

Adam Nowak: To nie jest moja droga. Każdy ma prawo szukać szansy w sposób, który przyniesie efekt. Można przez konkursy, internet, programy rozrywkowe w telewizji. Warto jednak zauważyć, że bez dobrych, nowych piosenek nawet najlepsze głosy przepadną. Ludzie potrzebują słuchać ciekawych, nowych historii. I młodzi wykonawcy mogliby ciekawie i autonomicznie opowiadać swoje ciekawe przecież osobiste historie. Każdy życiorys jest inny.

materiał Radio Biper Biała Podlaska
tekst Istvan Grabowski
zdjęcia: arch. Zespołu

Spodobał Ci się ten artykuł? Podziel się ze znajomymi:

Share on facebook
Udostępnij
Share on twitter
Wyślij tweeta
Share on email
Wyślij e-mailem

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj więcej o:

Reklama

Reklama

Zobacz podobne artykuły

Reklama