Reklama

Gospodarka: Obniżenie PIT do 17%: skromne korzyści podatników, duże koszty dla budżetu i samorządów

Rada Ministrów przyjęła we wtorek projekt ustawy obniżający podstawową stawkę PIT z 18 do 17 proc. Niższa stawka PIT dotyczyć będzie dochodów uzyskanych w 2020 r. Podniesione zostaną również koszty uzyskania przychodów dla pracowników.

Zmiany w zdecydowanej większości przysłużą się najmniej zarabiającym, tj. osobom, których dochody nie przekraczają w skali roku 85 528,00 zł. Pewne korzyści osiągną także osoby piastujące funkcje korporacyjne, a więc zasadniczo zaliczane do grupy bardziej zamożnej.

Chodzi przede wszystkim o członków zarządów czy wykonujących tzw. kontrakty menedżerskie. Podwyższenie kosztów uzyskania przychodów obejmie nie tylko stosunek pracy, lecz także przychody z osobiście wykonywanej działalności przez osoby np. należące do składu zarządów, rad nadzorczych, komisji lub innych organów stanowiących osób prawnych, a także zarządzające przedsiębiorstwem. Zgodnie z art. 22 ust. 9 pkt 5 ustawy o PIT do pewnych kategorii przychodów z działalności wykonywanej osobiście stosuje się odpowiednio koszty pracownicze.

Niepokojące jest to, że zmiany nie są adresowane do przedsiębiorców i osób dających zatrudnienie. Większą wagę przywiązuje się więc do pozyskania kolejnych wyborców niż stymulowania polskiej gospodarki czy zachęcania firm do inwestowania. Nie można również przejść obojętnie obok skutków, za które zapłacą wszyscy, tzn. szacowanych 10 miliardów rocznych kosztów związanych z wejściem w życie proponowanych zmian. Kwota ta może również okazać się większa, co tym bardziej rodzi pytanie, czy staliśmy się już na tyle bogatym krajem, żeby sobie pozwolić na taki spadek wpływów budżetowych przy kosmetycznych różnicach jednostkowych?

Zmiana uderzy także w samorządy terytorialne, a lakoniczna treść uzasadnienia projektu ustawy zmieniającej nie wskazuje, w jaki sposób rząd zrekompensuje jednostkom samorządu terytorialnego mniejsze wpływy z podatków.


materiał: Instytut Interwencji Gospodarczych BCC
tekst: Emil Muciński rzecznik, Instytut Interwencji Gospodarczych BCC
opracowanie: Gwalbert Krzewicki

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz podobne artykuły

Reklama

Ogłoszenie społeczne

Ogłoszenie społeczne

Popularne tematy

Reklama

Popularne tagi

Może cię również zainteresować

Kraj: Radykalny wzrost płacy minimalnej to zrujnowanie Polski Wschodniej?

Skokowy wzrost płacy minimalnej to ryzyko znacznego zwiększenia szarej sfery wynagrodzeń, wzrostu bezrobocia, redukcji zatrudnienia najmniej wydajnych pracowników, migrację do większych, miejskich ośrodków (sprzeczność z istotnym celem Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, czyli aktywizacją obszarów zagrożonych marginalizacją) oraz w skrajnych wypadkach – zamykania działalności gospodarczej, a co za tym idzie pogłębianie nierówności na różnych płaszczyznach: mieszkaniowej, usług publicznych (opieka zdrowotna, komunikacja), itp.

Czytaj więcej »

Kraj: Rok 2023. Płaca minimalna 4000 zł. Średnia płaca 6300 zł? ZUS około 3000 zł? Inflacja 9%? Bezrobocie?

Płaca minimalna wzrośnie w Polsce do 3 tys. zł brutto na koniec 2020 roku i do 4 tys. zł brutto na koniec 2023 r., zapowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości. Pani Beata Szydło zauważyła, że proponowany poziom płacy minimalnej w Polsce w 2024 r. to taki jak obecnie w Wielkiej Brytanii. Jednak ceny w Wielkiej Brytanii są około 1,5 razy wyższe niż w Polsce, więc realna płaca w Polsce byłaby 1,5 razy wyższa niż w Wielkiej Brytanii. Byłoby tak pomimo tego, że wydajność pracy w Wielkiej Brytanii jest około 80% wyższa niż w Polsce. Zapowiedzi Rządu komentuje główny ekonomista BCC – prof. Stanisława Gomułki, komentarz znajdziecie w materiale.

Czytaj więcej »

Reklama