Kraj: Dziki narzędziem politycznym w walce o elektorat wsi

Od 12 stycznia na terenie 8 województw w tym w Lubelskim myśliwi mają przeprowadzić masowy, skoordynowany odstrzał dzików w ramach ogłoszonej przez Resort Środowiska oraz Resort Rolnictwa walki z wirusem ASF. Polowania przeprowadzane będą również na terenie powiatu bialskiego. Do gmin od kół łowieckich spływają zawiadomienia o planowanych polowaniach, będących odpowiedzią na apel ministra środowiska Henryka Kowalczyka.

 

Prof. Andrzej Elbanowski, zoolog, specjalista ds. dobrostanu zwierząt w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN-u powiedział wprost: „Minister Ardanowski wypowiedział wojnę dzikom a nie ASF. Jest to kombinacja brutalności z nieskutecznością i głupotą. To nic nie przyniesie i to nie tylko moje zdanie, ale i innych profesorów, którzy się znają na populacji”.

Ministrowie domagają się zmniejszenia populacji tego gatunku do ilości bliskiej zeru. Pomysł masowych polowań wyszedł od Głównego Lekarza Weterynarii i jest zaaprobowany przez Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego. „Decyzja ta zapadła pod naciskiem politycznym i nie ma żadnego merytorycznego uzasadnienia” – pisze z kolei z apelem o wycofanie się z planu do premiera Morawieckiego środowisko naukowe.

28 grudnia ubiegłego roku Minister Środowiska Henryk Kowalczyk wydał polecenie kołom łowieckim, aby zorganizowali masowe, wielkoobszarowe i skoordynowane polowania. Myśliwym nakazano udział w masowym odstrzale dzików w terminach 12-13, 19-20 i 26-27 stycznia br., a w razie potrzeby także w miesiącu luty.

Takie samo stanowisko i dyspozycje wydał do myśliwych również resort rolnictwa.
– Apeluję do myśliwych, żeby podjęli skuteczną walkę z ASF poprzez polowanie na dziki. Nie rozumiem – mówię to bardzo otwarcie – zachowań kół łowieckich. Główny łowczy kraju, łowczy wojewódzcy deklarują, że myśliwi są otwarci i chcą pomóc. Natomiast na poziomie kół łowieckich takiej determinacji nie widać. Depopulacja dzika, którą mają wykonać koła łowieckie nie jest dobrą wolą kół łowieckich, jest obowiązkiem wobec państwa. Jeżeli myśliwym brakuje naboi, to rząd kupi im naboje – powiedział na konferencji prasowej 05 stycznia w Bydgoszczy minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jan Ardanowski.

Jak można odczytać ze słów samego ministra, część środowiska myśliwych nie jest przechylna tej zaplanowanej i z góry narzuconej akcji. Zdarzają się również głosy jawnie krytyczne. „To nie ma być odstrzał, to nie ma być pozyskanie, to nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra. Ktoś z chorą głową postanowił, że mają być wystrzelane wszystkie dziki, łącznie z prośnymi lochami, jak również takie, które już prowadzą młode. Co gorsze, kusi się nas pieniędzmi za tego typu odstrzały. Wierzę, że polscy myśliwi, którzy od dziesiątek lat budowali pogłowie zwierzyny łownej, nie staną po stronie barbarzyńców, którzy tę wieloletnią pracę w imię celów politycznych, chcą zniszczyć”– napisał na Facebooku Marek Porczak, członek Koła Łowieckiego Ostoja w Jarosławiu (woj. Podkarpackie)

Przypomnijmy, że myśliwi za odstrzelenie jednego dzika dostają nagrodę w wysokości 650 zł.

Próbowaliśmy uzyskać komentarz od myśliwych z naszego terenu. Większość jednak nie chciała komentować całej tej akcji, albo nie zgadzała się na opublikowanie publicznie swoich wypowiedzi. Z kilku rozmów jednak wynika, że są bardzo zdegustowani całą tą sytuacją i szantażem ministerstwa. Ich zdaniem te decyzje zapadły „pod publikę”, aby zamydlić oczy rolnikom i pokazać im fałszywie, że rząd coś robi w sprawie walki z wirusem ASF. Myśliwi boją się okazywać publicznie sprzeciw, ponieważ za niewykonanie poleceń służbowych grożą kołom łowieckim wysokie kary finansowe oraz utrata dzierżawy obwodów łowieckich.

O wstrzymanie planowanych masowych i wielkoobszarowych odstrzałów dzików apelują do Prezesa rady Ministrów Mateusza Morawieckiego naukowcy oraz eksperci zajmujący się profesjonalnie ochroną i zarządzaniem zasobami środowiska przyrodniczego, w tym także leśnictwem i gospodarką łowiecką, łącznie 343 osoby.

„Masowy odstrzał dzików w ramach polowań zbiorowych nie zapewni realizacji celu, jakiemu ma służyć, tj. zatrzymaniu ekspansji wirusa ASF (afrykańskiego pomoru świń, ang. African swine fever) w Polsce. Przeciwnie – zarówno wytyczne Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), jak i krajowa praktyka wskazują, że zmasowane polowania na dziki walnie przyczyniają się do roznoszenia wirusa. Dzieje się to za sprawą (1) zwiększania zasięgów przemieszczania się spłoszonych zwierząt, które zarażają kolejne osobniki, (2) zanieczyszczania środowiska krwią zarażonych dzików, która może stanowić źródło nowych zakażeń, oraz (3) częstszego kontaktu z krwią i szczątkami zarażonych dzików przez myśliwych, bez możliwości skutecznego odkażenia w warunkach polowania. Zwiększona mobilność myśliwych w ramach masowych odstrzałów może prowadzić do transmisji wirusa na duże odległości” – czytamy w liście otwartym środowiska naukowego do premiera.

Naukowcy w liście przestrzegają również przed negatywnymi konsekwencjami tej nieprzemyślanej decyzji, jakie może ponieść nasza przyroda w wyniku realizacji tego planu. „Możliwość całkowitej lub prawie całkowitej eliminacji dzika na dużych obszarach kraju niesie ogromne ryzyko trudnych do przewidzenia skutków przyrodniczych. Praktyczne zniknięcie tego gatunku może spowodować istotne zaburzenia w funkcjonowaniu ekosystemów leśnych i prowadzić do negatywnych skutków dla gospodarki leśnej i zdrowia publicznego. Dziki są gatunkiem dominującym w zespole dużych ssaków w naszych ekosystemach. Jako zwierzęta wszystkożerne pełnią w lasach rolę sanitarną oraz mają istotny wpływ na wiele elementów środowiska. Dziki żywią się m.in. owadami będącymi szkodnikami drzew, gryzoniami oraz padliną. Buchtując w poszukiwaniu pokarmu i roznosząc nasiona, odgrywają ważną rolę w naturalnym odnowieniu lasu i w procesach obiegu materii w przyrodzie. Eliminacja tego gatunku z ekosystemu może przyczynić się do zwiększenia intensywności gradacji owadów w lasach oraz częstości występowania patogenów przenoszonych przez gryzonie na ludzi (np. borelioza, kleszczowe zapalenie mózgu). Dziki stanowią również ważny naturalny pokarm wilka, a zmniejszenie jego dostępności może wywołać wzrost poziomu szkód powodowanych przez te drapieżniki znajdujące się pod ochroną”.

>>> cały list do przeczytania tutaj <<<

Polowania prowadzone od kilku lat, nie są skuteczną metodą walki z wirusem ASF. Potwierdzają to m.in. statystyki Polskiego Związku Łowiectwa. Od kwietnia do listopada 2018 roku w Polsce odstrzelono 308 tys. dzików. W poprzednich trzech latach (2015-2017) zabito w masowych polowaniach ponad 1 mln tych zwierząt. Nie spowodowało to zatrzymanie wirusa, mało tego ASF jeszcze bardziej się rozprzestrzenił. W 2018 r. stwierdzono kolejnych 2500 przypadków zarażenia wirusem. Plan łowiecki na rok gospodarczy 2018/2019 zakłada pozyskanie ponad 185 tys. dzików. Warto podkreślić, że do 30 listopada pozyskanie dzika wynosiło w całym kraju już 90,7% rocznego planu. Takie dane na swojej stronie internetowej zamieścił PZŁ.

Wytyczne Europejskiego Urzedu ds. Bezpieczeństwa Żywności, mówią jasno, aby zmniejszyć ryzyko rozwleczenia ASF, należy unikać działań, które mogą zwiększyć ruch dzików, zwłaszcza dotyczy to polowań zbiorowych. Spłoszone zwierzęta uciekają, migrują na duże odległości i zarażają kolejne. W Belgi władze to zrozumiały i wydały zakaz polowań na dziki na obszarze zakażonym. Wszyscy specjaliści mówią, że czym więcej myśliwych i psów myśliwskich będzie miało kontakt z zakażonymi dzikami tym większe ryzyko rozwleczenia wirusa. Wirus roznosi się bowiem przez krew, a na polowaniu jej przecież nie brakuje. Wirus przenoszony jest na ubraniach i butach myśliwych, kołach samochodów, psach myśliwskich. Odkażenie w warunkach polowych jest praktycznie niemożliwe. Dlatego EFSA radzi, że zamiast polować należy usuwać martwe dziki z lasu, bo są rezerwuarem wirusa nawet na kilka miesięcy. Badania Urzędu wykazały, że zgłoszenie martwego dzika pozostaje najskuteczniejszym sposobem wykrywania nowych przypadków ASF we wczesnym stadium w obszarach wolnych od chorób.

W podobnym tonie wypowiadają się polscy specjaliści. Zygmunt Pejsak – lekarz weterynarii, profesor doktor habilitowany nauk weterynaryjnych, specjalność choroby świń, Kierownik Zakładu Chorób Świń Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach na łamach czasopisma „Moje Kaszuby” tak wyjaśnia powody rozpowszechniania się wirusa AFS w Polsce: “Prawie wszystkie nowe ogniska zarażenia w Polsce są wynikiem przenoszenia przez ludzi. Okazuje się też, że wirus rozprzestrzenia się z powrotem na dziki przez niechlujstwo rolników. Przykładowo, znane są przypadki myśliwych-hodowców ze wschodniej Polski, którzy przynieśli upolowane zwierzę do domu i zarazili całą hodowlę. Ten wirus dobrze przeżywa w środowisku zewnętrznym. No i można go przenieść w najrozmaitszych postaciach. Przenoszą go szczególnie myśliwi i kłusownicy. Psy szarpią postrzelone dziki i w ten sposób wirus trafia do domów. Albo przy patroszeniu zwierząt – krew pozostaje na śniegu, czy w ziemi, a ASF w padlinie, w szczątkach, w śniegu czy w glebie przeżywa miesiącami. Prawda jest taka, że polowania, które miały dotychczas miejsce, walnie przyczyniły się do rozprzestrzeniania tego wirusa, przy braku skutecznej bioasekuracji.”

Z tezą, że wirus rozpowszechniają dziki nie zgadza się również środowisko ekologów. „Prowadzona od trzech lat akcja odstrzału dzika przynosi efekty odwrotne od zamierzonych – wirus dotarł już za Warszawę. Dowiedziono, że rolnicy odpowiedzialni są za rozprzestrzenianie wirusa w hodowlach, ale to dzik stał się kozłem ofiarnym. Dzik w przeciwieństwie do rolnika nie głosuje – eksterminacja dzika ma zapewnić wygraną w wyborach” – mówi Adam Bohdan z Fundacji Dzika Polska, wchodzącej w skład „Koalicji Niech Żyją”!

>>> Całe stanowisko „Koalicji Niech Żyją”! do przeczytania w linku <<<

Nie obojętna na decyzję rządu w sprawie depopulacji dzików jest także opinia publiczna. W dużych miastach odbywają się protesty przeciwko masowemu wybijaniu dzików oraz podpisywane są również petycje społeczne. Do tej pory pod opublikowanymi w Internecie petycjami podpisało się już blisko 300 tys. osób. Polacy wyrażają swój sprzeciw również m.in. na Facebooku wstawiając jako zdjęcia profilowe zdjęcie dzika lub symboliczne nakładki na zdjęciu z hasłem  #jestemzdzikiem.

PETYCJE INTERNETOWE
>>> Nie dla masowego odstrzału dzików <<<
>>> Zatrzymaj rzeż dzików <<<

Na terenie trzech największych nadleśnictw w powiecie bialskim: Nadleśnictwa Biała Podlaska, Międzyrzec oraz Chotyłów znajduje się łącznie aż 35 obwodów łowieckich. W Nadleśnictwie Biała Podlaska na obszarach łowieckich poluje 7 kół łowieckich, w Nadleśnictwie Międzyrzec 10 kół, a w Nadleśnictwie Chotyłów 8 kół. Do gmin powiatu bialskiego spływają od poszczególnych kół łowieckich zawiadomieniach o planowanych polowaniach „wielkoobszarowych” w związku ze zwalczaniem wirusa ASF zgodnie z poleceniem Ministra Środowiska.

Pytanie o stanowisko w sprawie “wielkoobszarowych” polowań rozesłaliśmy mailowo do kilku kół łowieckich, trzech wspomnianych Nadleśnictw oraz Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Białej Podlaskiej. Czekamy na jakąkolwiek odpowiedź. Z uwagi, że sytuacja jest dynamiczna nie czekamy jednak z opublikowaniem tego materiału. W dniu wczorajszym bowiem w godzinach popołudniowych rzecznik prezydenta Andrzeja Dudy poinformował media, że na dziś zaplanowane jest spotkanie z ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim, ministrem środowiska Henrykiem Kowalczykiem i Głównym Lekarzem Weterynarii Pawłem Niemczukiem. Rzecznik poinformował, że prezydent chce poznać stanowiska ministrów, „bo jest to sprawa, która bulwersuje dużą część społeczeństwa”. Z godziny na godzinę w innym tonie wypowiada się do mediów sam minister Henryk Kowalczyk. Na wczorajszej konferencji prasowej mówił  – Styczniowe polowania wielkoobszarowe na dziki są ograniczone jedynie do kilku powiatów, ma to na celu stworzenie strefy buforowej między terenem, gdzie występuje ASF, a tym, gdzie tej choroby nie ma. Ardanowski twierdzi, że pojawiająca się w mediach liczba 200 tys. dzików, które mają zostać odstrzelone w styczniu, „jest wymysłem”. Czekamy na kolejne doniesienia i komunikat po spotkaniu u prezydenta.

Jeśli tylko uzyskamy jakiekolwiek informacje i stanowiska z terenu powiatu bialskiego opublikujemy niezwłocznie materiał uzupełniający.

 


materiał: kraj / powiat bialski
tekst / zdjęcie / opracowanie: Jakub(OvO)Sowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *