Kraj: Agresja za kierownicą. Mieszanina ignorancji i głupoty, która jest w każdym z nas

Tak naprawdę agresor drogowy jest w każdym z nas — stwierdza Andrzej Markowski w rozmowie z WP. — Od strony biologicznej jesteśmy zwierzętami, a zwierzęta na zagrożenie reagują ucieczką lub agresją. Tą wypowiedzią rozpoczyna się materiał Wirtualnej Polski poświęcony niektórym zachowaniom polskich kierowców z jakimi spotykamy się na drogach. Nie jest zbyt optymistyczny ale jakże prawdziwy.

Uzbrojony w wąsy pięćdziesięciolatek z wystającym brzuchem i przerzedzonymi włosami albo krótko ostrzyżony młodzieniec w dresie, komentujący niemal każdy przejaw życia soczystym przekleństwem. Tak w oczach większości z nas wygląda stereotypowy drogowy agresor. Pierwszy obowiązkowo siedzi za kierownicą passata lub audi z silnikiem TDI – często wyposażonego w owiewki. Drugi typ wybiera golfa gti po tuningu lub dowolnego seata.
Są skorzy do nadużywania klaksonu, a zirytowani z byle powodu chętnie wyskakują z kabiny, by za pomocą pięści i przekleństw edukować innych uczestników ruchu, którzy zawinili im na drodze. Obiektem ich największej nienawiści są jednak rowerzyści. To przez nich nie można już normalnie jeździć po ulicach. Wpychają się na drogę, choć obok mają chodnik — i to z równych kostek, nie znają przepisów, a ci głupi politycy pozwalają im nawet jeździć legalnie pod prąd. Nie mniej obrywa się pieszym, którzy zawsze wchodzą na jezdnię bez patrzenia i w ogóle swoją obecnością sprawiają, że nigdzie nie da się dojechać.

Tyle stereotypy. A kim naprawdę jest drogowy agresor i skąd bierze się to zjawisko?
całość materiału dostępna na autokult.pl <<==>> materiał

 


materiał: Wirtualna Polska
tekst zdjęcie: Wirtualna Polska
opracowanie: Gwalbert Krzewicki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *